poniedziałek, 9 września 2013

Czarnogóra, cz XII Podsumowanie. Naprawdę ostatnie :)

W poprzednich postach o Czarnogórze dodałam opisy i pokaz slajdów ze zdjęciami.

A teraz jeszcze kilka wrażeń z Czarnogóry, takie podsumowanie.
To były jedne z lepszych, jak nie najlepsze wakacje do tej pory. Mówię oczywiście o okresie odkąd posiadamy dzieci. Chłopcy są bezproblemowi, łatwo dostosowują się do zmian, są ciekawi, otwarci na nowe doświadczenia co znacznie ułatwia podróżowanie. W tym roku po raz pierwszy świadomie i z wielkim zainteresowaniem zwiedzali różne miejsca.

W poprzednich postach nie wspominałam za dużo o codziennym życiu. Pisałam o wszechobecnych muzułmanach, którzy zupełnie nie przeszkadzają w życiu turystom. Nie wspomniałam natomiast o bardzo luźnym sposobie poruszania się samochodami czy skuterami.

Wydaje się, że nie bardzo znają przepisy ruchu drogowego, co w pierwszych dniach pobytu w Czarnogórze doprowadzało nas do konsternacji.

Kilka rzeczy naprawdę standardowych:
- nadużywanie klaksonów – trąbią wszędzie i z różnych powodów, i często nie jest to zniecierpliwienie. Pozdrawiają się wzajemnie, informują o swojej obecności.
- nie używanie kierunkowskazów
- znak stopu jest generalnie nie widzialny
- parkowanie na ruchliwej ulicy – nie ma miejsc zabronionych, znaki są niewidzialne, jak stop
- blokowanie ruchu na skrzyżowaniu z powodu pogawędki ze znajomym – wszyscy stoją, tworzy się korek, ale co tam, muszą sobie pogadać :)
- policja jest, ale nie reaguje, nie widziałam, żeby wzbudzała szacunek, posłuch czy strach – chyba tylko reguluje trochę ruch w zakorkowanych miejscach
Generalnie nie ma zasady ustępowania sobie miejsca. Trzeba się wepchnąć. Jak się nie wepchniesz to nie pojedziesz, w myśl zasady kto pierwszy ten lepszy. Ale żeby nie było tak strasznie, to wyjątki się zdarzają. Byłam świadkiem sytuacji, gdzie ktoś zatrzymał się żeby pozwolić komuś wyjechać z podwórka na ulicę. To było takie niesamowite dla tego, kto wyjeżdżał, ze oba samochody zablokowały całą drogę na dłuższą chwilę, bo pan wylewnie dziękował drugiemu panu za tą niesamowitą grzeczność.

Poza tym w Ulcinj jest świetnie wyposażone przedsiębiorstwo oczyszczania miasta. Mają piękne, oznaczone nalepkami EU śmieciarki, które co najmniej raz dziennie opróżniają pojemniki na śmieci, wystawione wzdłuż drogi. Zadziwiająca jest fantazja śmieciarzy, którzy zgrabnie rzucają pojemnikami na śmieci po ich opróżnieniu, nawet na drugą stronę ulicy.

Na razie tyle przychodzi mi do głowy. Pewnie będę uzupełniała te zapiski , jak mi się cos przypomni. 

4 komentarze:

  1. Haha no to warunki drogowe lekko przygodowe ;).

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Balam sie czy jak stane na stopie to ktos we mnie nie wjedzie, hahaha :) Po kilku dniach mozna przywyknac i dostosowac sie do panujacych warunkow. jedna wole jezdzic w Polsce :)

      Usuń
  2. W Turcji jest to samo! Mało zawału nie dostałam po pierwszej przejażdżce tamtejszym busem!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja sie ciagle stresowalam tym trabieniem :)

      Usuń