niedziela, 12 lutego 2017

Tysiąc żurawi



千羽鶴

Dziś skończyłam składać tysiąc żurawi.
Jednym z najsłynniejszych modeli origami jest japoński żuraw – symbol pomyślności i pokoju w japońskiej kulturze. Legendy japońskie mówią, że żurawie żyją przez 1000 lat. Dlatego też Japończycy wierzą, że złożenie 1000 żurawi przynosi dobre zdrowie i długie życie, nie tylko dla osoby składającej, ale również dla osoby obdarowanej oraz spełnia się jedno ogromne marzenie.

"Gdy nasłano bombę na Hiroschimę, zamieszkująca ją dziewczynka została napromieniowana. Dwunastoletnia Sadako Sasaki zachorowała na białaczkę. Usłyszała o legendzie, która głosi, że żurawię żyją 1000 lat. Mówiono także, że jak ktoś złoży 1000 żurawi, uzyska zdrowie i długie życie. Jednakże Sadako Jej życzeniem było zakończenie wszystkich cierpień, sprowadzenie pokoju na ziemię oraz uzdrowienie wszystkich ofiar Przed śmiercią zdążyła złożyć 644 żurawie. Jej koledzy ze szkoły dokończyli jej dzieło, i postanowili wznieść pomnik upominający 12 letnią dziewczynką ze złotym żurawiem. Co roku wielu ludzi przychodzi tam i stroi pomnik kolorowymi żurawiami."

Kiedy wspomniałam o tym moim dzieciom i spytałam, jakie jest ich największe marzenie oboje zgodnie powiedzieli: własny dom. To było wczesną jesienią - późnym latem 2015 roku. Wtedy nawet nie rozmawialiśmy o własnym domu. Jednak zaczęłam składać żurawie, żeby spełnić marzenie. Pół roku później nasze plany zaczęły się krystalizować. Wybraliśmy projekt, znaleźliśmy działkę i otrzymaliśmy kredyt. Nie wszystko szło łatwo, mieliśmy wiele razy dość formalności. W pewnym momencie brakło już tej radości oczekiwania. Teraz, w połowie lutego, mamy już pozwolenie na budowę i czekamy aż mróz odpuści żeby zacząć budowę.
I tym postem wznawiam pisanie bloga, żeby udokumentować proces budowy domu. Naszego marzenia.


poniedziałek, 28 września 2015

Warszawa, pewnego dnia upalnego sierpnia :)

I pozostając w temacie wakacji, to pobylismy jeszcze w Warszawie. Spotkalismy sie z zaprzyjazniona rodzina, spedzilismy uroczy dzien w parku nad Wisla. Byl okropny upal, za to humory dopisywaly. Ale najwieksza atrakcja byla podroz pociagiem. Na szczescie klimatyzowanym :)


niedziela, 27 września 2015

Chorwacja 2015

Miało nie być wyjazdu ale był. I to taki, że aż żal było wyjeżdzać. Minął miesiąc od powrotu a ja wciaz chcialabym tam wracac.
Byliśmy w Chorwacji, w Rogoznicy. Z przyjaciółmi. Mielismy wspaniały apartament blisko morza, z przystojnym gospodarzem, zwanym z francuskiego Jean.
Nie bylo upalow, tylko ok 30 stopni. Przez 2 tyg padalo raz, kilka godzin.
Moczyliśmy sie w morzu, którego temperatura była bliska temperaturze powietrza.   Nurkowalismy. Zwiedzalismy. Trogir. Szybenik. Split. Primosten. Rogoznica. Kazde jedno miasteczko nas oczarowalo. Kilka razy plynelismy statkiem, ku radosci chlopcow.
Sama Rogoznica to magiczne miasteczko kryjace w sobie wiele niespodzianek. Kazdego dnia odkrywalismy nowe miejsca, zachwycalismy sie od nowa.
Chlopcy to idealni towarzysze podrozy. Ciekawi swiata, wszystko im sie podobalo. Dzielnie zniesli dluga podroz. Generalnie uwazam, ze to byly najfajniejsze wakacje jakie wspolnie spedzalismy. Byc moze zwiazane to bylo z obecnoscioa naszych przyjaciol, byc moze my mielismy w koncu czas dla siebie, a byc moze dlatego, ze dzieci nam rosna i robia sie bardziej samodzielne....
Ja natomiast niemalze codziennie podziwialam zachody slonca!!




piątek, 31 lipca 2015

Uniejów

Kilka dni w lipcu spędziliśmy w Uniejowie - staje sie to powoli nasza tradycja. Rok temu, mniej wiecej w podobnym czasie bylismy tu po raz pierwszy. I tym razem glownym celem pobytu w Uniejowie bylo spotkanie z przyjaciolka ze Stanów. Było szybko, jak zawsze za krótko. Ale wszyscy uwielbiamy te spotkania, i jestem przekonana, ze to nie bylo ostatni raz.