wtorek, 20 lipca 2010

Najlepszego córeczko!


Taka byłas 17 lat temu :)

niedziela, 18 lipca 2010

Nowe zabawki :)



PS. Dzisiaj mamy rodzinnego grilla z okazji urodzin Angelki. Jest torcik-niespodzianka. Do trgo dzis jest pierwsza rocznica naszego slubu :)

piątek, 2 lipca 2010

Lato

U nas dalej nic ciekawego, ucieka dzien za dniem, w planach nie mamy urlopu, chcielibysmy za to chociaz kilka dni spedzic nad morzem. Moze sie uda?
Poki co wyrywamy sie z miasta na jednodniowe wypady, odwiedzajac znajomych i rodzine mieszkajacych w poblizu Lodzi.
W miniona niedziele najwieksza atrakcje stanowil traktor :)







Chlopcy znow byli chorzy, tydzien przesiedzialam z nimi w domu nudzac sie niemilosiernie. Pelna podziwu jestem dla mam ktore zostaja w domu z dziecmi pare lat.
Po tej anginie poszlam z nimi do profesora alergologa, zeby przekonac sie, co jets przyczyna tych czestych chorob. Niestety, mialam racje. To zlobek i zmieniajace sie pogody. Trzeba przezyc, z czasem przejdzie. Zrobilismy badania alergologiczne, lacznie z wymazem z nosa i wyniki sa bardzo dobre.

piątek, 4 czerwca 2010

Wycieczka do ZOO

Nie pisze wiele, bo nie wiele sie dzieje ciekawego. Samo zycie.
Praca, zlobek, dom, praca, zlobek, dom i tak w kolko. Dzieci troche chorowaly (nieustanny katar, kaszel, goraczka), ale chyba nastal w koncu spokoj. Chodzimy na spacery, na place zabaw a ostatnio bylismy nawet w ZOO. Dzieci byly po prostu zachwycone.

poniedziałek, 3 maja 2010

Kolejne sukcesy

Dzieci moje malenkie zostaly z pania ze zlobka jak poszliśmy na gale Miss Nastolatek. I smiesznie bylo, bo zachowywaly sie jak w zlobku. Zanim wyszlismy, pani Magosia przyszla wczesniej, zeby dzieci sie oswoily. Najpierw byly potwornie zdziwione, potem zaczely sie normalnie bawic. Jak wychodzilismy, Stas zaplakal, ale zanim doszlismy do konca korytarza to juz byl spokoj. Malgosia z nimi rysowala, bawila sie w pilke, a onie grzecznie wykonywaly wszykie polecenia. Po kapieli zwykle sie bawia, zanim pojda spac, ale tym razem od razu polozyly sie do lozek i nie wstaly az do rana. A Wiktorek poplakiwal w lozeczku, weszlam tam, one w ogole nie ruszaly sie i chyba czekaly na pania, az pozwoli wstac. Jak Stas mnie zobaczyl, to krzyknal radosne „mama” i wylazl z lozeczka. Wiktorka musialam potulic i wytlumaczyc, ze juz jestesmy, ze to byla wyjatkowa sytacja, ze wrocilismy niedlugo potem jak poszliscie spac. Chyba zrozumial, bo sie odprezyl i zaczal sie normalnie zachowywac. Smieszne te dzieci. A ja sie ciesze, ze mamy takiego kogos, kto z nimi zostanie. To byl pierwszy raz w ich zyciu, ze polozyl ich ktos inny spac, nie mama ani tata.

W poniedzialek, 26 kwietnia, nastapilo pozegnanie z wieczorna butla. We wtorek na kolacje dostaly platki owsiane. Wiktor byl oburzony pierwszego i drugiego dnia, nie wiedzial o co chodzi, ale ladnie jadl. I od tamtego czasu nastapil koniec pobudek w nocy. Mam wrazenie, ze to mleko to bylo za malo i one glodne sie w nocy budzily. Zwlaszcza, ze oboje uspakajali sie dopiero po podaniu mleka, co wnerwialo mnie strasznie. Pozostala juz tylko poranna butelka. Musze teraz wymyslec, czym ja zastapic :)