Stas rozrabia. Zwracam mu uwage:
- Stasiu, widze Cie!
- Masz złudzenie optyczne - odpowiada
=============================
Przygotowujemy przy stole roznorakie walentynki, miedzy innymi dla Nadii, do ktorej sie wybieralismy.
- Wiktor, a czy Ty pamietasz, ze Nadia byla Twoja pierwszą dziewczyną?
Zawstydzony Wiktor odpowiada:
- Mamoooo!!! Takie wspominki to się robi w restauracji przy winku!!
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smiesznostki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą smiesznostki. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 16 lutego 2015
poniedziałek, 17 listopada 2014
Listy do Mikołaja
Staszek:
- czy Mikołaj istnieje naprawdę, czy jest to tylko wymyślona postać bajkowa?
- a jak myślisz?
- że to wymyślona postać bajkowa
- ale Mikołaj przychodzi tak długo, jak się w niego wierzy.
- to ja bardzo w niego wierzę. Bardzo.
- No ja bym chciał od Mikołaja telefon. Najlepiej iPhone. iPhone 6. Z fejsbukiem.
- A po co Ci telefon?
- Żeby dzwonić do Ciebie lub do taty jak nie jesteśmy razem. I smsy pisać.
- Ale to możesz robić z mojego lub taty telefonu. Poza tym taki prezent jest strasznie drogi.
- No i co z tego? Przecież Mikołaj za te prezenty płaci.
Wiktor wybrał również telefon, ale dopisał jeszcze klocki LEGO.
- czy Mikołaj istnieje naprawdę, czy jest to tylko wymyślona postać bajkowa?
- a jak myślisz?
- że to wymyślona postać bajkowa
- ale Mikołaj przychodzi tak długo, jak się w niego wierzy.
- to ja bardzo w niego wierzę. Bardzo.
- No ja bym chciał od Mikołaja telefon. Najlepiej iPhone. iPhone 6. Z fejsbukiem.
- A po co Ci telefon?
- Żeby dzwonić do Ciebie lub do taty jak nie jesteśmy razem. I smsy pisać.
- Ale to możesz robić z mojego lub taty telefonu. Poza tym taki prezent jest strasznie drogi.
- No i co z tego? Przecież Mikołaj za te prezenty płaci.
Wiktor wybrał również telefon, ale dopisał jeszcze klocki LEGO.
czwartek, 4 września 2014
Jeszcze o wakacjach
Pisalam mało o wakacjach, ponieważ oprocz kilku krótkich wyjazdów nigdzie się nie wybralismy. Z róznych przyczyn, troche prywatnych, troche zawodowych.
Wakacje niewyjazdowe tez maja swoj urok, co nie znaczy, ze sa tansze :)
Wakacje niewyjazdowe tez maja swoj urok, co nie znaczy, ze sa tansze :)
Codziennie musialam wymyslac im atrakcje, jezdzilismy na rowerach, siedzielismy na pobliskich Stawach Jana, Byliśmy w Aquapark Fala w Lodzi, jest duzo wiekszy od basenow w Uniejowie, nie ma solanek, ale ma za to basen z najprawdziwsza fala, ma zjezdzalnie z pontonami, kilka fajnych wodnych placow zabaw dla mniejszych i wiekszych dzieci, byly tez baseny zewnetrzne, ale tych dobrze nie obejrzelismy bo bylo zimno. Generalnie bardzo nam się podobało :)
W miniona niedziele bylismy w pobliskim Dino Parku,w Kołacinku, gdzie uroczyscie zakonczylismy wakacje. Park nie duzy, ale bardzo dobrze zorganizowany, w cenie biletu byl przewodnik, pani, ktora bardzo fajnie prowadzila spacer. Chłopcy pobawili się w poszukiwaczy złota oraz w archeologów. Dodatkowa atrakcja byla czesc bajkowa, za dodatkowa oplata, i znow pani ktora fantastycznie opowiadala bajki rymujac kazde zdanie.
Pogoda byla piekna, wiec wycieczka bardzo sie udala.
Pogoda byla piekna, wiec wycieczka bardzo sie udala.
I jeszcze jak patrze na zdjecia swoje to w deszczowy, sierpniowy wtorek bylismy na wycieczce w EC1 - ze starej elektrowni robia centrum kulturalno naukowe. Bedzie tam planetarium i cos w rodzaju Centrum Kopernika, czego nie moge sie doczekac. Ta budowa widoczna z tarasu widokowego to jest remontowany, a raczej budowany podziemny, dwupoziomowy dworzec Lodz Fabryczna. Coraz ladniej robi sie w tej naszej Lodzi
Pozostalo mi jeszcze napisac o Warszawie, ktora kiedys mi umknela z powodu wypadku Staszka.
Na szczescie pozostala juz tylko blizna, i to malo widoczna, ukryla sie bowiem pod wloskami :)
Chlopcy poki co z radoscia chodza do szkoły a ja jestem przeszczesliwa widzac ich co rano w dobrych nastrojach szykujacych sie do szkoly :)
środa, 27 sierpnia 2014
samo życie
Syn mnie poinformował:
-idę na nockę do dziewczyny.
Wiktor, lat 6 i pół.
Czy kaczki też chodzą do logopedy żeby lepiej kwakać?
Staś, lat 6 i pół.
-idę na nockę do dziewczyny.
Wiktor, lat 6 i pół.
Czy kaczki też chodzą do logopedy żeby lepiej kwakać?
Staś, lat 6 i pół.
wtorek, 29 kwietnia 2014
Święta i po świętach i następne przed nami.
Za nami święta wielkanocne, które minęły szybko, niemal niezauważalnie. Śniadanie Wielkanocne zjedliśmy u brata i jego rodziny, zakończone spacerem rodzinnym. Potem się rozpadało i padało cały dzień, siedzieliśmy więc w domu, bez szczególnych wydarzeń. W drugi dzień świąt zorganizowaliśmy grilla z ogniskiem, i ognisko okazało się strzałem w dziesiątkę. Teraz przed nami kolejny długi weekend, na razie w planach mamy wizytę u znajomych, a potem zobaczymy jaka będzie pogoda.
W szkole u chłopców w miarę spokojnie. Wczoraj obaj przynieśli nieskończone prace. Zapytani, czemu nie skończyli na lekcji, Staś odpowiedział: "No bo musiałem wszystkim kredki temperować." Wiktor natomiast był zajęty innymi sprawami z Piotrkiem.
Znalazłam jednak na nich sposób. Tata zakupił im grę Lego Przygoda. Bardzo się w grę wkręcili, ale mogą grać, jeśli mają posprzątany pokój (nagle okazuje się że sprzątają całkiem porządnie i bardzo szybko!) no i teraz mam argument do motywacji zachowań w szkole :) Zobaczymy czy zadziała!
W szkole u chłopców w miarę spokojnie. Wczoraj obaj przynieśli nieskończone prace. Zapytani, czemu nie skończyli na lekcji, Staś odpowiedział: "No bo musiałem wszystkim kredki temperować." Wiktor natomiast był zajęty innymi sprawami z Piotrkiem.
Znalazłam jednak na nich sposób. Tata zakupił im grę Lego Przygoda. Bardzo się w grę wkręcili, ale mogą grać, jeśli mają posprzątany pokój (nagle okazuje się że sprzątają całkiem porządnie i bardzo szybko!) no i teraz mam argument do motywacji zachowań w szkole :) Zobaczymy czy zadziała!
| Szczerbaty Stas umorusany sadzą z ogniska |
Etykiety:
Angelka,
bracia,
smiesznostki,
stas,
swiatecznie,
szkola,
wiktorek,
zachowanie
piątek, 28 marca 2014
Z życia szkoły
Po feriach zimowych zmieniła się chłopcom wychowawczyni. Nowa Pani wprowadziła nowe zasady, system motywacyjny i generalnie do zasad sie stosuje, nie odpuszcza. Poczatek byl dobry, system motywacyjny zadzialal na poczatku, nawet obaj znalezli sie na tablicy Superbohaterowie Dobrego Zachowania.
Przez chwile :) Chlopcom ciezko jest przyjac do wiadomosci ze dobre czasy sie skończyły i ze należy przestrzegać zasad. Ten tydzien byl wyjatkowy pod wzgledem zachowania chłopców.
Pani pisała m.in.:
"Chłopcy dzisiaj się strasznie buntowali. Nie chcieli sprzątać. Wiktor wkładał głowę do kosza na śmieci i moje uwagi niestety nie przynosiły rezultatów. Śpiewali, krzyczeli,, nie reagowali na polecenia, chowali się pod poduszkami"
"Staś regularnie mi mówi,że zanotuje jak ja się dzisiaj zachowuje lub informuje mnie, że ma prawo brać rzeczy klasowe lub szkolne bez pytania, bo to on je kupił."
Odmawiają wykonywania prac na zajęciach, twierdząc, że są za trudne (nawet na nie nie spojrzawszy) Cztery karty dostali do domu, które bez problemu zrobili w niecałe 10 min.
Wczoraj natomiast jak zaczynały się zajęcia to zamiast zacząć pracę zaczęli śpiewać...
Czy to jest jakiś kolejny skok rozwojowy? Bunt sześciolatka?
Czy sprawdzanie granic wytrzymałości wszystkich dorosłych wokół?
Jak rozmawiamy w domu to oni wszystko wiedzą, rozumieją, obiecują. Brak przywilejów na nich nie dziala. Jak nie ogladaja TV czy nie graja w gry to siedzą przy stole i... pracuja. Biora wycinanki, czy karty pracy z domowego segregatora i sa zajeci przez 2 godziny. Jak powiedzialam, ze nie bedzie slodyczy, to Stas powiedzial, ze beda mieli zdrowsze zeby...
Brak mi słów.
PS. Dziś idziemy do dentysty.
Przez chwile :) Chlopcom ciezko jest przyjac do wiadomosci ze dobre czasy sie skończyły i ze należy przestrzegać zasad. Ten tydzien byl wyjatkowy pod wzgledem zachowania chłopców.
Pani pisała m.in.:
"Chłopcy dzisiaj się strasznie buntowali. Nie chcieli sprzątać. Wiktor wkładał głowę do kosza na śmieci i moje uwagi niestety nie przynosiły rezultatów. Śpiewali, krzyczeli,, nie reagowali na polecenia, chowali się pod poduszkami"
"Staś regularnie mi mówi,że zanotuje jak ja się dzisiaj zachowuje lub informuje mnie, że ma prawo brać rzeczy klasowe lub szkolne bez pytania, bo to on je kupił."
Odmawiają wykonywania prac na zajęciach, twierdząc, że są za trudne (nawet na nie nie spojrzawszy) Cztery karty dostali do domu, które bez problemu zrobili w niecałe 10 min.
Wczoraj natomiast jak zaczynały się zajęcia to zamiast zacząć pracę zaczęli śpiewać...
Czy to jest jakiś kolejny skok rozwojowy? Bunt sześciolatka?
Czy sprawdzanie granic wytrzymałości wszystkich dorosłych wokół?
Jak rozmawiamy w domu to oni wszystko wiedzą, rozumieją, obiecują. Brak przywilejów na nich nie dziala. Jak nie ogladaja TV czy nie graja w gry to siedzą przy stole i... pracuja. Biora wycinanki, czy karty pracy z domowego segregatora i sa zajeci przez 2 godziny. Jak powiedzialam, ze nie bedzie slodyczy, to Stas powiedzial, ze beda mieli zdrowsze zeby...
Brak mi słów.
PS. Dziś idziemy do dentysty.
Etykiety:
bracia,
dentysta,
smiesznostki,
szkola,
zachowanie,
zmiany
piątek, 28 lutego 2014
Laryngolog i bilans szesciolatka.
We wtorek, 25 lutego, bylismy u laryngologa. Wizyta ta wynikla z sugestii pani wychowawczyni, ze chlopcy glosno mowia i byc moze spowodowane to jest to problemami ze sluchem.
No coz. Slysza to co chca slyszec. Jak kazdy z nas, tylko u dzieci jest to bardziej widoczne :)
Powiem szczerze, ze usmiechnelam sie uslyszawszy ten tekst i pomyslalam, ze Pani rzeczywiscie nie ma duzego doswiadczenia w pracy z dziecmi. Tak to juz jest, ze dzieci glosno mowia/krzycza, zwlaszcza jak sa w grupie. Nie czekaja jak jedno skonczy, mowia wszyscy na raz, wiec zeby sie przebic mowia glosno. To samo mamy w domu. Najwazniejsze rzeczy musza byc powiedziane jednoczesnie, a wiec glosno. I to potwierdzaja wszyskie mamy, majace wiecej niz jedno dziecko. Taka juz uroda posiadania dzieci :)
Po ponad godzinnym oczekiwaniu (przy poprawnym zachowaniu chlopcow) wizyta przebiegla pomyslnie. Pani dr obejrzala noski, gardla, uszy, zbadala chlopakom sluch - co trwalo krocej niz wypisywanie dokumentow. Dostalam papier ze dzieciom nic w zakresie larynglogicznym nie dolega. Oczywiscie wszelkie narzedzia i sprzety w gabinecie zostaly uważnie obejrzane, a Stas cale popoludnie bawil sie w lekarza. Mierzyl domownikom cisnienie, sprawdzal gardla, zagladal w nos i uszy, po czym wypisywal dokumenty :)
No coz. Slysza to co chca slyszec. Jak kazdy z nas, tylko u dzieci jest to bardziej widoczne :)
Powiem szczerze, ze usmiechnelam sie uslyszawszy ten tekst i pomyslalam, ze Pani rzeczywiscie nie ma duzego doswiadczenia w pracy z dziecmi. Tak to juz jest, ze dzieci glosno mowia/krzycza, zwlaszcza jak sa w grupie. Nie czekaja jak jedno skonczy, mowia wszyscy na raz, wiec zeby sie przebic mowia glosno. To samo mamy w domu. Najwazniejsze rzeczy musza byc powiedziane jednoczesnie, a wiec glosno. I to potwierdzaja wszyskie mamy, majace wiecej niz jedno dziecko. Taka juz uroda posiadania dzieci :)
Po ponad godzinnym oczekiwaniu (przy poprawnym zachowaniu chlopcow) wizyta przebiegla pomyslnie. Pani dr obejrzala noski, gardla, uszy, zbadala chlopakom sluch - co trwalo krocej niz wypisywanie dokumentow. Dostalam papier ze dzieciom nic w zakresie larynglogicznym nie dolega. Oczywiscie wszelkie narzedzia i sprzety w gabinecie zostaly uważnie obejrzane, a Stas cale popoludnie bawil sie w lekarza. Mierzyl domownikom cisnienie, sprawdzal gardla, zagladal w nos i uszy, po czym wypisywal dokumenty :)
Wczoraj w szkole chlopcy mieli takze bilans szesciolatka. Bardzo nam to ulatwilo zycie, nie trzeba bowiem znow isc do lekarza, czekac w kolejkach, co dla mnie jest marnowaniem czasu.
Chłopcy mają odpowiednio:
Staszek: wzrost 118 cm wzrostu, wazy 22,2 kg, Wiktorek 117 cm i 20,8 kg.
odwróciło się, zwykle to Wiktorek byl ciut większy :)
odwróciło się, zwykle to Wiktorek byl ciut większy :)
piątek, 14 lutego 2014
Wiktorek sam w szkole
Staszek wczoraj zaniemogl na brzuszek i pojechal z tata wczesniej do domu. Wiktorek zostal sam w szkole. Pytam sie pozniej jak bylo bez brata. Wiktorek po dlugim milczeniu mowi:
- Tak naprawde to wcale nie bylo mi przykro. Mialem Kornelie tylko dla siebie.
=================================
Po powrocie do domu Staszek wita sie czule, zdecydowanie w lepszej formie niz rano.
Mowi:
- Moj tato jest moim bohaterem! Zabrał mnie dzis do domu!
- I potrzebuję dziś duzo miłości, bo jestem chory!
- Tak naprawde to wcale nie bylo mi przykro. Mialem Kornelie tylko dla siebie.
=================================
Po powrocie do domu Staszek wita sie czule, zdecydowanie w lepszej formie niz rano.
Mowi:
- Moj tato jest moim bohaterem! Zabrał mnie dzis do domu!
- I potrzebuję dziś duzo miłości, bo jestem chory!
piątek, 7 lutego 2014
Z zycia szkoły...
Telefon ze szkoły:
Wiktor dostał z liścia w twarz od kolegi. Poszło o dziewczynę.
Ale Wiktor górą. Dziewczyna jest jego.
sobota, 1 lutego 2014
Taka sytuacja :)
Wiktor:
- Tato, czy Ty lubisz Kaijudo?
- Uwielbiam - odpowiada Tata.
- To oglądaj, potem mi opowiesz.
PS. Tata oglądał oczywiście.
piątek, 25 października 2013
Żona czy kobieta?
Wiktor: Żeby mieć dzieci to trzeba mieć żonę
Staś: Po co Ci żona? Wystarczy kobieta.
Chłopcy lat prawie 6.
Staś: Po co Ci żona? Wystarczy kobieta.
Chłopcy lat prawie 6.
środa, 23 października 2013
Czy to jest miłość??
Wiktor: Nadia chyba juz nie jest we mnie zakochana.
- Dlaczego tak sądzisz - pytam.
- Bo mnie już nie maltretuje jak małpę - odpowiedział.
piątek, 4 października 2013
Romans w zerowce
No to pierwsza milosc moich synkow trwa.
Wiktor ma 'narzeczoną' - kolezanke z klasy Nadie. Nadia jest bardzo zaangazowana. Czestuje chlopcow soczkiem (czestuje obu, bo nie zawsze rozpoznaje ktory to Wiktor). Wiktor dostal od Nadii dlugopis. Byla w szkole awantura pomiedzy chlopcami, bo Staszek tez chce. Dlugopis, nie Nadie :))
A dzis Wiktor zaniosl Nadii bransoletke :)
Czekamy na rozwoj sytuacji :)
Wiktor ma 'narzeczoną' - kolezanke z klasy Nadie. Nadia jest bardzo zaangazowana. Czestuje chlopcow soczkiem (czestuje obu, bo nie zawsze rozpoznaje ktory to Wiktor). Wiktor dostal od Nadii dlugopis. Byla w szkole awantura pomiedzy chlopcami, bo Staszek tez chce. Dlugopis, nie Nadie :))
A dzis Wiktor zaniosl Nadii bransoletke :)
Czekamy na rozwoj sytuacji :)
czwartek, 5 września 2013
Z zycia szkoły :)
Pan na świetlicy (w ogrodzie), poważnym tonem:
- Proszę pani, Staszek handluje trawą.
Konsternacja.
Wtedy nadchodzi Staś z pudelkiem wyrwanej trawy z ziemi
Potem Staś powiedział z żalem, że nikt tej trawy nie chciał kupować!!!
==============================
Pan ze swietlicy mowi, ze ktorys z chlopcow, nie pamieta ktory, lizal noge od stolu.
Na pytanie, czemu to robi, synek odpowiedzial:
- musze uzupelnic zelazo :))))
- Proszę pani, Staszek handluje trawą.
Konsternacja.
Wtedy nadchodzi Staś z pudelkiem wyrwanej trawy z ziemi
Potem Staś powiedział z żalem, że nikt tej trawy nie chciał kupować!!!
==============================
Pan ze swietlicy mowi, ze ktorys z chlopcow, nie pamieta ktory, lizal noge od stolu.
Na pytanie, czemu to robi, synek odpowiedzial:
- musze uzupelnic zelazo :))))
Montenegro cz I - Droga do Czarnogóry 18-19.08.2013
Będzie szczegółowy opis ze wszystkimi kosztami. Po czasie widać, że niektóre koszty można byłoby zmniejszyć, ale teraz juz na to za późno.
----------------------------------------------------------
Właściwie długo nie wiedzieliśmy czy pojedziemy na wakacje i gdzie. Po długich rozważaniach zdecydowaliśmy się na Czarnogórę. Czynnikiem decydującym była niska cena noclegów (35 euro za noc, za dwupokojowy apartament z kuchnią, łazienką, z widokiem na morze) i pobytu oraz dobra opinia osób, które już tam były. Podróż do Czarnogóry była dokładanie zaplanowana i generalnie wszystko poszło zgodnie z planem. Jedynym zaskoczeniem był fakt, że moje towarzystwo ubezpieczeniowe NIE MA w ofercie Zielonej Karty i musieliśmy kupić ją w innym, podnosząc jednocześnie koszt podróży/pobytu o 420 zł.
Pakowanie zajęło nam kilka dni, ale w sumie tylko dlatego, że mieliśmy dużo czasu. Urlop mieliśmy już od czwartku, a jechaliśmy dopiero w niedzielę.
Chłopcy to urodzeni podróżnicy. Nie ma z nimi żadnego kłopotu. W samochodzie mamy odtwarzacz DVD z dwoma ekranikami, chłopcy maja tez konsole z grami i to w zupełności im wystarczy do przeżycia długiej drogi. A droga była naprawdę długa. W sumie prawie 1700 km. W samochodzie mało spali, jakieś krótkie drzemki.
Wyjechaliśmy 18 sierpnia, w niedzielę o świcie. Pobudka o 4:30, o 5:20 wyruszyliśmy.
Trochę cyfr:
Pobudka 4.30
Wyjazd 5,20
Tankowanie Częstochowa 360 zł.
Granica Polska Czechy 8.20 Zakup winiety (na 30 dni) na autostrady, 440 koron = 76,87 zł
Rozmawiam na stacji po angielsku, Wicek na mnie patrzy, pyta się- Mamo, jak Ty mówisz? Zdziwiony jak diabli :)
Brno 10.00 425 km
Przerwa Mikulov 20 min zakupy lidl = 36,60 zł
Granica Czechy Austria 11.00 Zakup winiety 16,60 euro (2 winiety na 10 dni) = 74,04 zł
Wiedeń 11.50
Graz 13.50
Granica Austria Słowenia 14.17
Opóźnienie 30 min. z powodu zgubienia drogi – chcieliśmy ominąć autostradę (ok 30 km płatne 15 euro) a i tak ze 25 km jechaliśmy autostradą, bez winiety !! – udało się ale nie polecam – stres jak diabli, a wrazie kontroli mandat 150 euro płatny gotówką, lub przelewem 300 euro.
Zarówno teraz jak i rok temu, jadąc ostatni kawałek Austrii i początek Czech - poza autostradami – zachwycałam się polami słoneczników – już więdnących niestety, oraz przepięknymi winnicami.
Granica Słowenia Chorwacja 15.26
Tankowanie w Chorwacji, Zagreb 685,51 kun = 408,95 zł
Obiad i przerwa 17.00 Draganic (obiad 95 kun = 57 zł, dwa rosoły, gulaszowa i sałatka owocowa)
W okolice Zadar dotarliśmy przed 20. Zjechaliśmy pierwszym zjazdem, w prawo kilka km i był już hotelik Marin w Posedarje. 330 kun za pokój (44 euro = 192,60 zł), dzieci do 5 lat gratis. Odmłodziłam wiec chłopców. Pani się pyta: ile lat mają dzieci? Mowie: prawie 5. A drugie ? Prawie 5 :) Konsternacja. Jak to? To są bliźnięta :) Rozmawiałam po angielsku.
Pokój - a właściwie dwa - malutkie ale czyste. Jedyny minus - okna na ulicę. Głośno. Bardzo słabo spalam. Dzieciaki się wierciły. Polecam miejsce, ale z pokojem od drugiej strony. Śniadań nie serwują. Pachnie Chorwacją. Rozmaryn z lawendą i dojrzewającymi figami.
53,96 kun = 32,15 zł picie i jedzenie na stacji benzynowej - pozycja z karty kredytowej :)
Opłaty za autostrady w Chorwacji:
Zjazd Zadar 1 – 121 kun = 72,19 zł
48 kun = 28,62 zł
Podsumowanie pierwszego dnia:
Jechaliśmy niecałe 14 godzin, 1200 km. Bez zastrzeżeń. Bez korków. Prowadził głownie Piotr.
Dzień drugi:
Rano wstaliśmy ok 6, 6:20 wyjechaliśmy, kawa i rogalik na pierwszej stacji benzynowej, długa kolejka, wielu Polaków, którzy noc spędzali na parkingu lub w drodze. 57 kun = 34,02 zł
Opłata za autostradę w Chorwacji 99 kun = 59,02 zł
Granica Chorwacja Bośnia i Hercegowina 9.55 (przy samym wybrzeżu)
po serpentynach na koniec Chorwacji - miałam kłopoty z żołądkiem
Kolejna granica Bośnia i Hercegowina Chorwacja 10.09 (przy samym wybrzeżu)
Dubrownik 11,40
Zakupy w Lidlu za Dubrownikiem 51,04 zł
Granica Chorwacja Czarnogóra 12;05 bez czekania (przy samym wybrzeżu)
Czarnogóra stempel w paszport
Prom skracający drogę: 12:46 4,50 euro = 19,69 zł
Potem już tylko pod górkę. Jechało się źle, długo, przez małe, bardzo urokliwe ale zakorkowane miasteczka, cały czas wzdłuż wybrzeża, i to rekompensowało trud podróży. Piękna, cudowna droga, jeśli nie masz za sobą już wielogodzinnej podróży.
Do Ulczyna dotarliśmy ok 15:30. Jechaliśmy więc prawie 9 godzin te ostatnie 480 km. Ale warto było, o czym napiszę w osobnej relacji.
Tym razem samochód prowadziliśmy pól na pół.
Dodam, że jeździmy Dodge Journey 2.0
----------------------------------------------------------
Właściwie długo nie wiedzieliśmy czy pojedziemy na wakacje i gdzie. Po długich rozważaniach zdecydowaliśmy się na Czarnogórę. Czynnikiem decydującym była niska cena noclegów (35 euro za noc, za dwupokojowy apartament z kuchnią, łazienką, z widokiem na morze) i pobytu oraz dobra opinia osób, które już tam były. Podróż do Czarnogóry była dokładanie zaplanowana i generalnie wszystko poszło zgodnie z planem. Jedynym zaskoczeniem był fakt, że moje towarzystwo ubezpieczeniowe NIE MA w ofercie Zielonej Karty i musieliśmy kupić ją w innym, podnosząc jednocześnie koszt podróży/pobytu o 420 zł.
Pakowanie zajęło nam kilka dni, ale w sumie tylko dlatego, że mieliśmy dużo czasu. Urlop mieliśmy już od czwartku, a jechaliśmy dopiero w niedzielę.
Chłopcy to urodzeni podróżnicy. Nie ma z nimi żadnego kłopotu. W samochodzie mamy odtwarzacz DVD z dwoma ekranikami, chłopcy maja tez konsole z grami i to w zupełności im wystarczy do przeżycia długiej drogi. A droga była naprawdę długa. W sumie prawie 1700 km. W samochodzie mało spali, jakieś krótkie drzemki.
Wyjechaliśmy 18 sierpnia, w niedzielę o świcie. Pobudka o 4:30, o 5:20 wyruszyliśmy.
Trochę cyfr:
Pobudka 4.30
Wyjazd 5,20
Tankowanie Częstochowa 360 zł.
Granica Polska Czechy 8.20 Zakup winiety (na 30 dni) na autostrady, 440 koron = 76,87 zł
Rozmawiam na stacji po angielsku, Wicek na mnie patrzy, pyta się- Mamo, jak Ty mówisz? Zdziwiony jak diabli :)
Brno 10.00 425 km
Przerwa Mikulov 20 min zakupy lidl = 36,60 zł
Granica Czechy Austria 11.00 Zakup winiety 16,60 euro (2 winiety na 10 dni) = 74,04 zł
Wiedeń 11.50
Graz 13.50
Granica Austria Słowenia 14.17
Opóźnienie 30 min. z powodu zgubienia drogi – chcieliśmy ominąć autostradę (ok 30 km płatne 15 euro) a i tak ze 25 km jechaliśmy autostradą, bez winiety !! – udało się ale nie polecam – stres jak diabli, a wrazie kontroli mandat 150 euro płatny gotówką, lub przelewem 300 euro.
Zarówno teraz jak i rok temu, jadąc ostatni kawałek Austrii i początek Czech - poza autostradami – zachwycałam się polami słoneczników – już więdnących niestety, oraz przepięknymi winnicami.
Granica Słowenia Chorwacja 15.26
Tankowanie w Chorwacji, Zagreb 685,51 kun = 408,95 zł
Obiad i przerwa 17.00 Draganic (obiad 95 kun = 57 zł, dwa rosoły, gulaszowa i sałatka owocowa)
W okolice Zadar dotarliśmy przed 20. Zjechaliśmy pierwszym zjazdem, w prawo kilka km i był już hotelik Marin w Posedarje. 330 kun za pokój (44 euro = 192,60 zł), dzieci do 5 lat gratis. Odmłodziłam wiec chłopców. Pani się pyta: ile lat mają dzieci? Mowie: prawie 5. A drugie ? Prawie 5 :) Konsternacja. Jak to? To są bliźnięta :) Rozmawiałam po angielsku.
Pokój - a właściwie dwa - malutkie ale czyste. Jedyny minus - okna na ulicę. Głośno. Bardzo słabo spalam. Dzieciaki się wierciły. Polecam miejsce, ale z pokojem od drugiej strony. Śniadań nie serwują. Pachnie Chorwacją. Rozmaryn z lawendą i dojrzewającymi figami.
53,96 kun = 32,15 zł picie i jedzenie na stacji benzynowej - pozycja z karty kredytowej :)
Opłaty za autostrady w Chorwacji:
Zjazd Zadar 1 – 121 kun = 72,19 zł
48 kun = 28,62 zł
Podsumowanie pierwszego dnia:
Jechaliśmy niecałe 14 godzin, 1200 km. Bez zastrzeżeń. Bez korków. Prowadził głownie Piotr.
Dzień drugi:
Rano wstaliśmy ok 6, 6:20 wyjechaliśmy, kawa i rogalik na pierwszej stacji benzynowej, długa kolejka, wielu Polaków, którzy noc spędzali na parkingu lub w drodze. 57 kun = 34,02 zł
Opłata za autostradę w Chorwacji 99 kun = 59,02 zł
Granica Chorwacja Bośnia i Hercegowina 9.55 (przy samym wybrzeżu)
po serpentynach na koniec Chorwacji - miałam kłopoty z żołądkiem
Kolejna granica Bośnia i Hercegowina Chorwacja 10.09 (przy samym wybrzeżu)
Dubrownik 11,40
Zakupy w Lidlu za Dubrownikiem 51,04 zł
Granica Chorwacja Czarnogóra 12;05 bez czekania (przy samym wybrzeżu)
Czarnogóra stempel w paszport
Prom skracający drogę: 12:46 4,50 euro = 19,69 zł
Potem już tylko pod górkę. Jechało się źle, długo, przez małe, bardzo urokliwe ale zakorkowane miasteczka, cały czas wzdłuż wybrzeża, i to rekompensowało trud podróży. Piękna, cudowna droga, jeśli nie masz za sobą już wielogodzinnej podróży.
Do Ulczyna dotarliśmy ok 15:30. Jechaliśmy więc prawie 9 godzin te ostatnie 480 km. Ale warto było, o czym napiszę w osobnej relacji.
Tym razem samochód prowadziliśmy pól na pół.
Koszty tej podróży:
paliwo
|
768,95
|
winiety
|
270,8
|
jedzenie
|
180,79
|
nocleg
|
187,44
|
1407,98
|
Etykiety:
chorwacja,
Czarnogora,
Montenegro,
Podróże,
smiesznostki,
Ulcinj,
wakacje,
wyjazdy
wtorek, 3 września 2013
Zarządzanie zasobami ludzkimi :)
Trwa budowa garażu na naszym podwórku. Chłopcy siedząc wczoraj w samochodzie obserwują i komentują:
Staś: Czemu ten pan się tak kręci? Nic nie robi tylko łazi w tą i z powrotem.
Wiktor: Pewnie jest szefem...
Staś: Czemu ten pan się tak kręci? Nic nie robi tylko łazi w tą i z powrotem.
Wiktor: Pewnie jest szefem...
:)
poniedziałek, 29 lipca 2013
Hot czy dog?
Na stacji benzynowej:
Staś prosi o hot doga bez sosow.
Wiktor natomiast zazyczyl sobie hot doga bez parowki.
Potem sie sam zastanawia - czy hot dog bez parowki to jest hot czy dog?
hmm... dobre pytanie :)
Staś prosi o hot doga bez sosow.
Wiktor natomiast zazyczyl sobie hot doga bez parowki.
Potem sie sam zastanawia - czy hot dog bez parowki to jest hot czy dog?
hmm... dobre pytanie :)
czwartek, 25 lipca 2013
Paszporty
Odbieram rano paszporty dla siebie i dzieci, odlozone w kopercie czekaja, pani oglada, oglada i mowi zdziwiona: po co dziecku dwa paszporty?
Jak skladalam kilka lat temu wnioski o paszporty holenderskie, mialam podobna sytuacje, Pani przyjmujaca wnioski mowi: jeden egzemplarz wystarczy.
Jak skladalam kilka lat temu wnioski o paszporty holenderskie, mialam podobna sytuacje, Pani przyjmujaca wnioski mowi: jeden egzemplarz wystarczy.
Bliznieta nieusatnnie powoduja smieszne sytuacje, zwlaszcza w urzedach :)
Nie mniej jednak jestesmy gotowi do wyjazdu do Czarnogory!
Ubezpiecznie jest, paszport sa :) czekamy na urlop i odliczamy dni. Jeszcze tylko 4 tygodnie :)
poniedziałek, 20 maja 2013
na wszelki wypadek... wg Stasia
Na wszelki wypadek codziennie zabieralismy ze soba bluzy do przedszkola, ale nie byly potrzebne. Dzis przy przedszkolu Staszek mowi:
- i jeszcze na wszelki wypadek....
- nie trzeba, cieplo bedzie (bluz w aucie nie bylo, uprane w szafie leza)
I co? Pada od rana, za oknem ok 16 st... zdarzyl sie ten 'wszelki wypadek' a dzis bluz nie ma....
Znow synek mial racje...
- i jeszcze na wszelki wypadek....
- nie trzeba, cieplo bedzie (bluz w aucie nie bylo, uprane w szafie leza)
I co? Pada od rana, za oknem ok 16 st... zdarzyl sie ten 'wszelki wypadek' a dzis bluz nie ma....
Znow synek mial racje...
poniedziałek, 22 kwietnia 2013
Świat wg Staszka
Subskrybuj:
Posty (Atom)
.jpg)

