Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą psy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

Spacery wokół domku

Nie przestaje mnie zadziwiać przestrzeń w sąsiedztwie naszego nowego domku. Raj dla wszystkich. Dla nas, dla dzieci, dla naszych zwierząt.



wtorek, 1 października 2013

Pozegnanie

Nie ma za bardzo o czym pisac. Dzis pozegnalismy na zawsze Lorda.
Naszego 11 latniego psa, Malamuta Alaskana. Byl ze mna od poworotu z Rotterdamu. Przed narodzinami chlopcow mial powazny wypadek. Mial nie chodzic i generalnie kwalifikowali go lekarze do uspienia. Nie dalismy sie. Trzy ciezkie operacje i pies wrocil do zycia. Nie byl juz super sprawny, ale dawal rade. Od jakiegos czasu mocno juz chorowal, ledwie chodzil. Dzis juz nie wstal :( Plakal pol dnia. Wezwalismy lekarza ale ratunku nie bylo :(

R.I.P. Lord. I will always keep you in my heart.



wtorek, 20 marca 2012

Kacper

Po 19 latach zycia odszedl wczoraj od nas Kacper, pies moich rodzicow, niegdys takze moj, ktory byl z nami prawie cale zycie Angelki. Przyblakal sie zimowa pora, mial zostac na chwile i zostal do wczoraj... Odpoczywaj w spokoju piesku [*]

piątek, 25 listopada 2011

Nasz nowy domownik :)

Ma na imie Gacek i jest rodowodowym pieskiem rasy Rosyjski Toy.


środa, 26 października 2011

niedziela, 16 stycznia 2011

Integracja z psem :) i takie tam

Noworocznie sie witamy.

Po dlugim urlopie poszlismy do zlobka dopiero 10 stycznia. I po 3 dniach zostalismy w domu, bo zlapalo nas chorobsko. Na szczescie nie wyklulo sie nic groznego i jutro, ku niezadowoleniu chlopcow, jutro znow idziemy do zlobka.
Nie bylo lekko, bo marudne dzieciaki caly dzien w domu to zadna przyjemnosc. Bylam z nimi sama, bo Piotrek pojechal do Jeleniej Gory.
Takie wyrwanie z rutyny, nawet jak jest urlopowo-przyjemne, jest po porstu okropnoscia. Dzieci sie placza pod nogami, a u nas pojawia sie taki skubany syndrom, ze jak jestesmy w domu, to powinnismy miec ladnie, wysprzatane, no, COS powinnysmy robic. I zaczyna sie durna gonitwa za tym, zeby COS ukonczyc, robisz sie wsciekla, a dzieci natychmiast to wyczuwaja i zaczynaja sie naprawde szczerze platac pod nogami, wraz z pomyslami, ktore nie wpadlyby im w innej sytuacji do lebkow...Ja nie wiem, jak niektore mamy moga siedziec z dzieciakami caly czas, ja bym sie chyba powiesila. Zawsze szczerze je podziwiam. Ani wyjsc, bo chore i chlapa na dworze, a bawic to one sie chca tym co nie wolno. Rysowac? Owszem, po scianach. Wycinac? Najlepiej ksiazki. Malowac? Czemu nie, ale po meblach. Klockami najlepiej sie rzuca. W zwiazku z tym placza sie po domu, wyjmuja garnki, kasze, ryz (w torebkach) i gotuja, karmia psa, bawia sie w urodziny i dmuchaja swieczki i jecza wkolko ‘daj to’ . Na szczescie spia jeszcze w ciagu dnia, wiec mam pare godzin oddechu. A ponizej jeszcze filmik o karmieniu psa :)



poniedziałek, 29 listopada 2010

W nowym domku!

Juz od ponad 2 tyg mieszkamy w nowym domku.
Powoli konczymy rozpakowywanie. Dzieci zdazyly pospadac ze schodow (zalozylismy juz bramke), poprzestawialy lozka w swoim pokoju. Wrocil do nas pies, ale zachwycony nie jest, bo jest na diecie - rodzina zastepcza bardzo o niego dbala i troche go utuczyla.
Nie mamy wciaz internetu. Czekamy na podlaczenie lini telefonicznej juz 3 tydzien. A mialo byc tylko 7 dni.
Na razie caly swoj wolny czas i energie pochlania sprzatanie, ustawiane, rozpakowywanie. Wiele rzeczy nei ma swoich miejsc. Wciaz cos zmieniam, przekladam, przestawiam. Wciaz pozostaje wiele rzeczy do wykonczenia. Ale najwazniejsze, ze juz mieszkamy u siebie.

środa, 8 października 2008

Pierwszy katar, pelzajacy Wiktorek i sloneczna jesien

Wiktorek od kilku dni szykuje sie juz do siadania. Od dwoch dni zabiera sie do raczkowania, nawet zdarza mu sie przejsc kilka kroczkow na czterech, ale pelzanie wciaz jest najlatwiejsze. Wczoraj chcialam nagrac go wlasnie raczkujacego, ale.. znow latwiej bylo pelzac :)
Moj kochany leniuszek!


(kilka nowych filmikow rowniez w naszej filmowej galerii)


Poza tym Stas jest podziebiony, zlapal jakis katarek. Na razie wszystko pod kontrola, leci woda z nosa, jest troche bardziej marudny. Za to Wicus nie ma apetytu, zjadl pol sniadanka, pol obiadu,
Teraz (o 16) wciagnal butle mleka, mam nadzieje, ze to tylko brak apetytu a nie poczatek czegos.

No i mamy przepiekna, zlota, polska jesien. Slonce grzeje, krajobraz mieni sie wszystkimi kolorami zlota. Uwielbiam te klimaty. Podobnie jak prawdziwa, biala zime. To wlasnie tego najbardziej brakowalo mi w Rotterdamie, ktory byl przez caly rok szary.
Nie bylo dzis pradu przez pol dnia, wzielismy sie wiec za prace zewnetrzne. Piotrus zamiatal liscie, ja mylam okna, dzieci siedzialy w fotelikach a Lord nas wszystkich pilnowal :)

sobota, 2 lutego 2008

Po lekarzu i Lord

Naczekalismy sie wczoraj u lekarza poand godzine. Nie robil USG, zrobi za tydzien, pessar trzyma dobrze, szyjka bez zmian. Mamy przyjsc za tydzien i wtedy bedziemy sie umawiac na cc, stwierdzil, ze nie ma juz na co czekac. Ledwie wlazlam na to II pietro, a z zejsciem byljeszcze wiekszy problem.Lordzik mial druga operacje. Dla niewtajemniczonych, wpadl pod samochod ok 2 tyg temu. Ale to prawdziwy histeryk, jak tylko zobaczyl pielegniarke z zastrzykiem zaczal sie trzesc, zesikal sie i wyl. Jak sie obudzil. znow zaczal wyc i wyl tak dlugo, az nie zobaczyl Piotrusia. Do tego pogryzl wszystkie mozliwe pudelka, jakie znalzalysie w jego zasiegu. Ze zlosci, oczywiscie. Cyrk z nim taki, ze szkoda gadac. Poza tym jest leniem dokwadratu, NIE CHCE mu sie wstawac na ta operowana ponad tydzien temu noge, zdecydowanie woli byc noszony, pieseczek malenki. Jak Piotrus go prowadza, to podpiera sie ta noga, i nawet nie piska!
I tyle, moi drodzy, z nowowsci, juz zaczelam odliczanie, daje sobie nie wiecej niz dwa tygodnie!

poniedziałek, 29 października 2007

Po tygodniu opadla mgla. W koncu widac gory! Piotrus zajal sie sprzataniem przedzimowym, popalil galezie, liscie i resztki po starych oknach. Obok ogniska stal duzy pieniek, ktory sluzyl do rabania drzewa na ognisko. Jakas iskierka musiala przeskoczyc z ogniska na pienek i ten powolutku zaczal plonac. Wczoraj rano, idac na spacer z Lordem, oniemialam z zachwytu, bo ogien wszedl od dolu do srodka. Zrobila sie dziupla :) Naprawde urokliwy widok :)


Ponadto byl dzis u nas Komendant Policji ze Szklarskiej Poreby. Bardzo mily pan. Przyjechal w sprawie psa, pwiedzial, ze nie bedzie zadnych wnioskow do sadu, ze on przeprasza, ze wszystko juz jest wyjasnione. Szkoda tylko ze potrzeba byla interwencja z wyzszych sfer aby doporowadzic miejskich funkcjonariuszy do pionu. Nie powiem, bylo mi bardzo przyjemnie, odczulam swoista satysfakcje z powodu swojej malej wygranej :)
A ja jestem w stanie oczekiwania na srode. W srode mamy USG ktore zdradzi nam (byc moze) tajemnice plci dzieciakow. W srode przyjezdza do nas takze Angelka - po kilku tygodniach niewidzenia sie :) Tak wiec czekamy i odliczamy :)

czwartek, 25 października 2007

Wyniki badan sprzed tygodnia

Mam juz wyniki badan, sa bardzo dobre. Dzisiaj bylam z nimi u lekarza. Tylko plyki krwi troszke ponizej normy, musze skonsultowac to z lekarzem internista.
No i slyszelismy bijace serduszka, obydwa!

Poza tym za mna dosc burzliwy okres. Mialam przejscia z jedna z pan u mnie pracujacych. Zaczela naduzywac mojej dobroci i sie troszke przeliczyla. Od wtorku chodzi na mnie obrazona, ale praca na tym juz nie cierpi.Od wczoraj, po tygodniowej przerwie, mam w koncu samochod. Oddalam go do wymiany opon i rozrzadu a oni popsuli mi cos tam. I musialam dlugo czekac na czesci.Wyjasnilam i poprawilam juz kilka spraw w ZUSie. Skonczylam tez zalegla prace dla mojej mamy. No i najwazniejsza sprawa, policja. Wtajemniczeni znaja moj problem z policja, ktora nawiedza mnie regularnie pod pretekstem: "Pani psy biegaja po ulicy i rzucaja sie na innych", co jest absolutna bzdura. Reakcja u komendanta w Szklarskiej nic nie dala, bo zglaszajacy tez jest policjantem, wiec sprawa trafila na wyzszy szczebel.
W poniedzialek byl u nas jakis wazny policjant z Lodzi, rozmawial z komendantem z Jeleniej Gory i wczoraj my tez bylismy na rozmowie. I wszystko rozbija sie o... psa. Zobaczymy, co z tego wyjdzie.Poki co mam juz wzgledny spokoj, wiekszosc spraw jest zalatwionych, moge wiec odetchnac i poodpoczywac.

Snieg stopnial, za to od trzech dni wisi nad nami mgla! Nie widac konca podworka. Mokro, zimno, brrr... Mimo to pozdrawiam Was serdecznie!