niedziela, 30 września 2007

Po weekendzie (prawie :)

Udalo sie! Przezylam weekend :) Czuje sie juz lepiej, troche odpoczelam i poprawilo mi sie samopoczucie. Grupa przyjechala i pojechala. 30 nauczycielek, kierowca i ksiadz! Nauczycielki, nie obrazajac zadnej z nich, to najtrudniejszy rodzaj gosci w mojej branzy. Sa wymagajace, marudne, roszczeniowe, zjadaja niesamowite ilosci jedzenia. Przy ognisku pragna siedziec przy zastawionych zastawa stolach, no bo jak to, na lawce z papierowym talerzykiem? Poniewaz znam osobiscie wiele nauczycielek i wszystkie je lubie, tym bardziej nie rozumiem czemu sa takie trudne w obsludze grupowej :) Nie mniej jednak bylo dobrze. Przede mna w najblizszym miesiacu jeszcze dwie grupy chlopakow z technikum oraz dwie grupy... nauczycelek :))
Dzis, po wyjezdzie grupy, korzystajac z pieknej pogody i dobrego samopoczuicia pojechalismy do Jeleniej Gory, gdzie mial miejsce targ staroci. Chodzilismy ok 1,5 godz i na koniec ja kupilam sobie... zelki i krowki a Piotrus plyte z indianska muzyka oraz oryginalna kartke z zimowym widokiem na Szklarska Porebe.
Doczekac sie nie moge srody, mamy wizyte u pani doktor oraz badanie USG.Wtedy powinnismy sie dowiedziec, jakie niespodzianki czekaja na nas w moim brzuchu :)) Osobiscie chcialabym parke. Piotrus stawia na chlopakow a Angelka na dziewczynki. Na pewno ktos z nas ma racje :)).

środa, 26 września 2007

Po powrocie

Wrocilismy juz kilka dni temu, ale wciaz nie moge sie zebrac, zeby w koncu napisac, co sie wydarzylo podczas mojej nieobecnosci.
Pobyt w Lodzi minal nie wiadomo kiedy. Wlaciwie troche za szybko. Zmeczyla mnie Lodz i jazda samochodem po miescie, ktore jest cale rozkopane. Ale czas spedzony z Angelka sprawil mi duzo przyjemnosci. Brakuje mi jej tutaj, w takim codziennym zyciu. Nie mniej jednak ona zdaje sie byc zachwycona nowym zyciem w duzym miescie. Zobaczymy jak dlugo!
Piotrus skonczyl swoja prace, i na szczescie. Oczywiscie bylismy na Piotrkowskiej, w Manufakturze, spotkalismy sie z kilkoma znajomymi, i to tez na krotko. Bylam zbyt zmeczona popludniami, aby udzielac sie towarzysko.
A po powrocie do domu czekalo na mnie duzo pracy, ktorej wciaz nie wykonalam, lista spraw do zalatwienia rosnie. Od nadchodzacego weekendu mamy, z malymi przerwami, same grupy, a co za tym idzie mnowstwo pracy. To dobrze, bo jesien w naszej branzy nie zawsze moze byc sukcescem :)
A jesli chodzi o mnie, to generalnie czuje sie dobrze. Mdlosci wlasciwie calkowicie ustaly. Uregulowal mi sie apetyt, nie musze jesc juz co godzine. Jestem tylko zmeczona, a co za tym idzie rozdrazniona i placzliwa.
A na poprawe humoru zamieszczam zdjecie mojej Myszki, przy jej ulubionej, jak widac, pracy :)

sobota, 15 września 2007

Lodz

Jutro rano wyjezdzamy do Lodzi. Zostaniemy tam do nastepnej niedzieli. Ciesze sie jak diabli, bo przede wszystkim pobede sobie z Angelica, ktorej nie widzialam juz kilka tygodni. Piotrus musi dokonczyc prace, ktorej nie skonczyl podczas poprzedniego pobytu, ja musze zarejestrowac swoj holenderski rozwod, aby byc w koncu wolna kobieta :)
No i zobacze sie z bratem i jego rodzina, a zwlaszcza z malenkim Krzysiem. Krzys spedzil ostatnich kilka dlugich tygodni w szpitalu. Mial miec wykonany tylko drobny zabieg, a nabawil sie tam zapalenia pluc, ktore trzymalo go ponad 3 tygodnie. Teraz Krzys jest juz w domu i tez sie ciesze, ze znow go zobacze.
Poza tym zobaczymy sie ze znajomymi, odwiedzimy Piotrkowska, Manufakture i na pewno pojdziemy do kina, do naszej ulubionej pizzeri i tydzien minie nie wiedzac kiedy. Oby mi tylko sil starczylo na te wszystkie plany!

A ponizej zdjecia Krzysia, z lipca br.

czwartek, 13 września 2007

13.09.2007 wizyta u pani doktor

Wlasciwie to zadnych nowosci nie mam. Generalnie jestem monotematyczna, za co przepraszam wszystkich znudzonych :)
Nie mialam dzis USG, zostalo przelozone na 3 pazdziernika. Pani doktor stwierdzila, ze nie bedziemy dzieciom robic zamieszania.USG nie jest szkodliwe, ale wydziela bardzo halasliwe ultradzwieki, ktore niezbyt podobaja sie dzieciom w brzuchach mam.
Nie musze juz brac luteiny (hormony na podtrzymanie ciazy). No i... poszlam na zwolnienie. Nie bardzo jeszcze wiem, co to oznacza dla mnie, jako prowadzacej dzialalnosc, ale wkrotce sie o tym dowiem.
Na szczescie przychodnia miesci sie obok ZUSu, wiec zwolnienie moglam oddac od razu. Ale hola, nie ma latwo: oprocz zwolnienia nalezy wypelnic jeszcze jeden druczek, ktory musze dostarczyc do ZUSu w ciagu 7 dni.
Poza tym to boli mnie glowa caly dzien i znow atakuja mnie mdlosci, buuuu... Niestety, pani doktor powiedziala, ze tak moze byc jeszcze jakis czas albo... cala ciaze ... Bo hormony, bo toksyny, bo cos tam... Trzeba przezyc i tyle.
A w ogole niespodzianka bylo dla mnie to, ze pani doktor nie wziela zadnych pieniedzy za wizyte! Dziwna jakas :)) Pieniazki przeznaczone na ten cel wydalam kupujac sobie stanik, bo obecne robia sie troche za ciasne :))))

środa, 12 września 2007

Blizniaki dwujajowe ? oto jest pytanie!

Odpowiadajac na pytanie Tyglysicy, zrobie wam krotka lekcje o blizniakach :)
Moja ciaza jest dwukosmowkowa, dwuowodniowa, co oznacza cytujac www.blizniaki.net:
ciąża dwukosmówkowa dwuowodniowa (czyli z dwoma łożyskami i dwoma workami owodniowymi) jest możliwa zarówno przy bliźniętach dizygotycznych, jak i monozygotycznych. Bliźnięta dwujajowe (70% wszystkich bliźniąt) mają zawsze dwie owodnie i dwie kosmówki (dwa łożyska). W przypadku bliźniąt jednojajowych sytuacja taka jest możliwa, gdy podział zygoty nastąpi do 4 dnia od zapłodnienia - bliźnięta te są do siebie najbardziej podobne. Podczas badań USG we wczesnym stadium ciąży lekarz może stwierdzić obecność dwóch worków owodniowych i dwóch łożysk - wtedy z dużym prawdopodobieństwem można mówić o ciąży dwukosmówkowej (ale nie automatycznie o dwujajowej!) Jeśli w późniejszym stadium ciąży uda się rozpoznać płeć dzieci i będzie ona różna - wtedy mamy pewność, że chodzi o bliźnięta dwujajowe.

Ponizej zdjecie USG z 7/8 tc, czyli bardzo wczesnej ciazy. Widac wyraznie trzy pecherzyki, a w dwoch z nich widoczne sa ludziki.

Wtedy po raz pierwszy zobaczylam bijace dwa serduszka (w rzeczywistosci pulsujace punkciki). W trzecim pecherzyku byl trzeci dzidzius, ktrego poronilam. Wlasciwie to bylam wtedy przekonana, ze poronilam cala ciaze. Przy wyjsciu ze szpitala, doweidzialam sie, ze mam jeszcze dwojke. Siedzialam na lozku, czekalam na Piotrusia i ryczalam. Pan doktor powiedzial mi wtedy, ze byc moze ten trzeci dzidzius jest jeszcze malenki i moze sie jeszcze ujawnic. Przez dwa nastepne tygodnie zylismy z mysla, ze mozemy miec ... trojaczki. Piotrus i moja mama byli zachwycenia. A mnie ogarnelo przerazenie. Przy kolejnym USG okazalo sie jednak, ze sa to tylko blizniaki. Brzmi znacznie lepiej, realniej. Bo wg mnie, w brzuchu jest za malo miejsca na trojke. Bo mam dwie rece. Bo mam dwie mleczarnie do karmienia.. Dowiedzielismy sie, ze sa to blizniaki dwuowodniowe, dwukosmowkowe, czyli najlepsze :) Bo kazde z nich rozwija sie oddzielnie. Kazdy ma oddzielne lozysko. Nie ma ryzyka ze wystapi zespol podkradania (silniejsze dziecko wyciaga wtedy wszystko co najlepsze, a drugie jest slabsze), ryzyko obumarcia jest wtedy bardzo wysokie.
Ze strony www.blizniaki.net : ciąża bliźniacza dwuzygotyczna (dwujajowa) to najczęstsza postać ciąży wielopłodowej u człowieka. Powstaje w wyniku zapłodnienia dwóch odrębnych komórek jajowych przez dwa osobne plemniki. Od samego początku powstają więc dwa oddzielne i różne embriony. Dzieci urodzone z takiej ciąży nie są do siebie podobne bardziej niż rodzeństwo urodzone z dwóch oddzielnych ciąż.

Jutro idziemy na kontrolna wizyte, wiec prawdopodobnie beda nowe zdjecia :)
Poki co, nie wiadomo wiec, czy sa to blizniaki jedno- czy dwujajowe :) Ale zapytam Pani doktor, ciekawe co powie :))