poniedziałek, 3 sierpnia 2009
Upalna niedziela
Goscie przyjezdzaja i wyjezdzaja, troche pracy jest, ale nie ma co narzekac.
Wczoraj bylismy na Festynie Franciszkanskim, wzielismy udzial w loterii i wygralismy fajna beczulke na wino z kubeczkami (tylko bez zawartosci :). Spotkalismy tez proboszcza i poprosilismy o odczarowanie Stasia, ktory od dnia chrzin stal sie nieznosny. Smiechu bylo co nie miara, proboszcz zagadal do Stasia, ten udawal, ze go slucha, ale chyba czary zadzialaly, bo dzis jeszcze cyrkow z nim nie bylo :)
Potem poszlismy do miasta cos przekasic, ale w znanej i generalnie dobrej pizzerii zaserwowali nam taka pizze, ze sam jej widok spowodowal strate apetytu.
Wiktorek natomist budzil sie ze dwa razy w nocy, ale o dziwo, nie plakal, tylko cos tam do siebie gadal, wlaczal pozytywke i spaly oba znow do 7 rano, przepiekna godzina, bo i tak musimy o tej porze wstawac.
Tutaj jeszcze filmik z wczoraj, jak to Wiktorek 'przytula' Stasia i jak ogladaja TV (Baby TV)
Teraz rozpadalao sie niemilosiernie, na termometrze zaledwie 17 stopni, a wczoraj bylo prawie 40!!!!!!!!!!!
niedziela, 26 lipca 2009
Skalne Miasto - Ardspach
Po raz kolejny okazalo sie, ze chlopaki podroze znosza bezblednie wiec z pewnoscia wycieczek takich i podobnych bedzie wiecej.
Zdjecia tradycyjnie sa juz tutaj :)
W filmikach dwa nowe filmiki (nic szczegolnego, ale chociaz aktualne)
A jezeli ktos zyczy sobie relacje z chrzcin i ze slubu to chetnie wysle mailem.
Prosze tylko o wiadomosc.
piątek, 24 lipca 2009
Marudny Stas i wizyta u lekarza
Stas – od 'naszej" soboty był wlasnie taki nieswoj. Duzo plakal, smutny był, osowialy. Bez apetytu. Widok jedzenia przyprawial go o spazmy placzu. Az poszlismy wczoraj do lekarza. Wizyta zbiegla się ze szczepieniem. Stas strasznie plakal, nie podobalo mu się, ze pani doktor go dotyka. Ale wykluczyla choroby, stawia na wychodzace zeby (dolne trojki) . Od wczoraj jest już lepiej, samopoczucie znacznie poprawione, nawet w normie powiedzialabym, tylko widok jedzenia go unieszczesliwia. Jak jednak sprobuje i mu smakuje to jedzenie odbywa się bez problemu. Dzis przelozylam danonka do miseczki, bo chcialam dodac banana. Histeria. Jak przelozylam serek do pudelka – i owszem, zostal zjedzony. Jak tata dal Stasiowi serek z miseczki Wiktorka – najpierw zawartosc zostala dokladnie obejrzana, i jakiez było zdziwienie, ze to z miseczki smakuje tak samo jak to z pudelka.
Na wszelki wypadek dala skierowanie na badania moczu i kalu, jak sie nie poprawi. Dzis jednak wstal z cudnym usmiechem, nawet na twarzy wyglada lepiej, zrelaksowany i odpoczety, i zadne skierowania nie sa nam potrzebne.
Chlopaki waza i mierza odpowiednio:
Stas: 11680/83 Wiktor 12000/81
wtorek, 21 lipca 2009
Juz po wszystkim...
Relacja bedzie wkrotce, na razie troche zdjec tutaj, jeszcze nieuporzadkowane a profesjonalne beda niebawem...
