czwartek, 13 listopada 2008
Nijak
Nic to. Pomarudze troche i wezme sie do roboty. Jutro dentysta, pozniej Piotrus do szkoly. W sobote znow prawie caly dzien sama...
czwartek, 6 listopada 2008
Zwyczajnie
Spokojnie i bez wiekszych rewelacji mija dzien za dniem, zadnych nowych zebow, zadnych rewelacyjnych postepow. Chlopcy cwicza na razie nabyte umiejetnosci, szykujac sie powoli do pionizacji. Dlugi weekend zapowiada sie pracowicie, mamy komplet gosci. I przyjezdza znow Angelka.
W zwiazku z przyjazdem gosci trzeba bylo zrobic zakupy. A P. dostal jakiegos zacmienia umyslu. Wczoraj pojechal do Jeleniej zeby wymienic opony na zimowe i ZROBIC ZAKUPY. Wrocil bez zakupow. Zapomnial. (na szczescie opony wymienil) Pojechal wiec jeszcze raz. Ale nie kupil jajek (kupujemy na fermie) i kilku drobiazgow, po ktore ja mialam dzis pojechac. Wychodzac prosze go o papiery, KARTE i kluczyki. I stoje w Lidlu, chce placic, a ja ... NIE MAM KARTY!!! Myslalam, ze mu cos urwe!!! Zwlaszcza, ze w Biedronce kupilam pare rzeczy, ktorych nie musialam kupowac, starczyloby na zakupy w Lidlu i na jajka!! Pojechal PO RAZ CZWARTY po zakupy i juz tym razem kupil wszystko. Bardzo ekonomiczne te zakupy!
sobota, 1 listopada 2008
Kolejny ząbek i pizza
W srode takze zamowilismy sobie pizze na obiad, w ramach odmiany. A ze chlopaki nie dojadly popoludniowego mleka, pospaly sie przy jedzeniu, wiec byly glodne. Zostawilam pudelko ze 'skorkami' od pizzy na podlodze. I chlopcy je znalezli zanim zdazylam je sprzatnac:)
Bylismy dzis tez na dlugim spacerze. Zeszlismy do miasta, na cmentarz. Nie mam tam nikogo bliskiego, ale tego dnia stawiam znicze na grobach opuszczonych i na tych w moim sercu... [*]
Dopisuje: Wiktorek dzis (2 listopada) wyciągnął do mnie swoje maleńkie rączki...
środa, 29 października 2008
Kąpielowo
Poniewaz obaj panowie juz ladnie siedza, skonczylismy osobne kapiele na lezaczku io zaczely sie kapiele wspolne. Zaczelismy od kapieli w duzej misce. Szybko okazalo sie, ze to nie jest dobry pomysl, bo zwlaszcza Stas, strasznie w tej wodzie rozrabia: skacze, probuje lazic, generalnie potrzebowal wiecej miejsca.

Tak wiec w ciagu tygodnia zmienilismy w lazience prysznic na wanne, zeby stworzyc chlopakom komfort kapieli. Bardzo byli zdziwieni, ale tylko chwilke, na zdjeciu pierwsze chwile w duzej wannie. Wariuja w tej wannie az milo :)
Teraz tylko niezbyt wygodnie z przenoszeniem chlopakow, bo daleko mamy z lazienki do pokoju :) Ale to chyba kwestia przyzwyczajenia.
Ostatni weekend spedzilili z nami moi rodzice, Angelka i maly Krzys. Byli od piatku do poniedzialku, az nie wiadomo kiedy zlecial czas.
Dzis natomiast czuje sie slabiutko, znow dentysta sie nade mna znecal. I jeszcze musze za to slono placic. Nastepna wizyta 14 listopada.
I zapraszam do nowej galerii, 9 miesiac, ale takze Angelka i Krzys z ostatniego weekendu :)
wtorek, 21 października 2008
Oszczędności :)
Wlalam wiec wody tyle ile mialam do miseczki (30 na 30 cm), zostawiajac niezbedna ilosc do zrobienia mleka. I 'wykapalismy' chlopakow w niecalym litrze wody! To sie nazywa oszczednosc!!! (ps: woda w kranie poleciala zaraz po tym, jak Twinsy poszly spac, oczywiscie)
Obaj znow wlaczyli opcje zdziwienie, i po raz pierwszy protestowali z powodu zakonczenia 'kapieli' :)
