niedziela, 30 września 2012

Niedziela, 30.09.2012 w Instagram

6 rano. Atrakcja weekendu, helikoptery.

Po sniadaniu, helikopterow ciag dalszy.

Wiktorek jest zyrafka. Nie widac? :)

Nasze zolwie 

Wspaniala zabawa balonami.

Zabawy ciag dalszy. 

Balony - oto z czym kojarzy sie dzieciom ZOO.

piątek, 21 września 2012

Przedszkole, pisanie i mazaki.

Wnerwila mnie troche Pani w przedszkolu. Wczoraj powiedziala mi, ze ja musze moje dzieci nauczyc pisac swoje imie. No i zonk. Czy 4,5 letnie dzieci musza umiec pisac?? Mi sie wydaje, ze na wszytsko jest wlasciwy czas, ze w sumie szkola jest od tego, zeby nauczyc dzieci pisac. I ze mam je uczyc lekko malowac mazakami, bo jak one maluja mazakami to przebija przez papier i niszczy sie ich nowy stol!! No kurde!! Zatkalo mnie. W czwartek jest zebranie i zamierzam poruszyc temat pisania i temat mazakow, bo jakos tak zenujaco to zabrzmialo. A moze to ja sie czepiam, przewrazliwiona matka??
I nie wiem w koncu jak do tego podejsc. Czy mowic o wszystkim na zebraniu czy pogadac z Pania dyrektor?

Update.
Nie wytrzymalam i w poniedzialek zadzwonilam do pani Dyrektor. Po poludniu sie umowiłam i wszytsko powiedzialam.
Dzieci beda szly normalnym planem nauczania dla 4 latkow, nie beda mialy ekstra lekcji pisania tylko beda mialy-a wlasciwie juz maja- poobiednia drzemke. O mazakach tez wspomnialam, i juz nie bedzie uwag w tym temacie.
27 wrzesnia w czwartek bylo zebranie. A tym glupim zebrani nic sie nie dowiedzialam. Dzieci w przedszkolu nie spaly bo mialy jakies zajecia jesienne (!!!!) a potem w trakcie zebrania byly marudne, jeczace, nie chcialy sie bawic, tylko ciastka jesc. Po piatyjm ciastku powiedzialam dosc. To Staszek zrobil awanture na pol Lodzi. Potem wyszlo, ze nie spaly.
Zupelnie nie moge pojac, czemu te Panie maja takie parcie na te cholerne zajecia dodatkowe. Jakby poszli zbierac te kasztany w piatek zamiast w czwartek to by sie nic nie stalo. Chyba. A jeszcze Pani przepraszala, ze zebranie pod koniec wrzesnia, bo niektorzy (tzn my!!) odpoczywali dluzej i urlop przeciagnal sie im do wrzesnia a ona chciala, zeby wszyscy byli na zebraniu, ktore, nota bene NIC nie wnioslo. Dostalismy cene ksiazek, ubezpieczenia, pani poopowiadala o programie nauczania, kazala przyniesc stroj do gimnastyki i koniec.

sobota, 15 września 2012

Rozbiórka Firma Krzak :)

Mielismy po urlopie w Chorwacji wolny tydzien.
Zeby odpoczac po wakacjach :)
I takie oto czekaly na nas atrakcje!

piątek, 14 września 2012

Chorwacja cz. V - ostatnia.

No i coz. Nastapil koniec wakacji. W sobote ok 5:45, 8wrzesnia, z wielkim zalem pozegnalizmy sie z Mariją i Nikola, z naszymi sasiadami i wsiedliśmy w auto w droge do domu. Tym razem pogoda dopisala i 1280 km przejechalismy jednego dnia, dokladnie w 15,5 godziny.
Mielismy dwie dluzsze przerwy na jedzenie (jedna w Austrii, druga w Czechach w McDonaldzie), na granicy stalismy ok 25 minut, potem jeszcze przerwa na tankowanie. W miedzy czase kilka razy szybkie siku i zmiana kierowcy. DRoga byla fantastyczna. Chlopcy spisali sie znow wysmienicie. Mamy prawdziwych twardzieli. W drodze prawie nie spali. Zasneli snem kamiennym ok 20:30, czyli w porze swojego snu. Staszek zanotowal jeszcze policje w Czestochowie i tyle go slyszalam. Na miejscu, o 21:45 Piotrek wynosil dzieci do lozek. Rozebralam tylko do majtek i koszulek i polozylam spac. Rano (ok 6:00) Wiktor zrobil mi awanture, czemu on sie nie kapal, i czemu nie ma pizamy... No coz. Zalozylam mu pizame, i sklamalam, ze mylam go jak spal :-) czyscioszek jeden :-)

Tutaj jeszcze migawki z podrózy och, jak mi zal... see you again Croatie....


Bardzo widoczna była zmiana pogody. Przed tunelem Sv Rok bylo 22 stopni. Po przekroczeniu tunelu tylko... 8....

PS. Dodam jeszcze, ze Piotrus wylowil z morza kilka podwojnych muszelek podczas nurkowania. I zapomnial ich zabrac. Uprzejma gospodyni przyslala je nam do Lodzi :)

I jeszcze wspomnienie chwili z plazy:




czwartek, 13 września 2012

Chorwacja cz. IV wodospady KRKA i GlassBoat oraz Szybenik


Jadno z najbardziej magicznych miejsc  w Chorwacji to Park Nnarodowy Krka ze słynnymi wodospadami.
Pojechalismy do Skradin, tam stateczkiem (wliczonym w cene biletu) do glownego wejscia. Sam stateczek zrobil na chłopcach olbrzymie wrazenie, byli jak zaczarowani. Plynie sie ok 20 min. Drewniana kladeczka przeszlismy cala tzw sciezke edukacyjną (ok 2 km). Nie kapalismy sie pod wodospadem, bo bylo za gleboko, posiedzielismy troche na brzegu. Nie wykupilismy tez wycieczki statkiem w głąb parku, bo uznalismy, ze to za dlugo (miala trwac ok. 3 godzin) i za duzo wrazen na raz. Cała wyprawa zajela nam ok 4 godzin. Chlopcy pieknie dali rade, ale najwieksza atrakacja byly rybki w wodzie i statek :)
Ale same wodospady piekne. Zreszta, nie trzeba dużo pisać. Popatrzcie sami.




Nastepnego dnia popłynęliśmy na wycieczkę GlassBoat.  Oczywiście radosc dzieci wielka, bo statki sa najwieksza atrakcja. Wycieczka trwala ponad 3 godziny, z godzinna przerwa w miasteczku na wyspie Prvic.
Stateczek ma szklane dno, przez które widac dno morza. Pan opowiadal o tym, co widac pod nami, rozne ciekawostki o zyciu fauny i flory. Głownie o ogorku morskim, jeżowcu, rozgwiedzie i małzach. Ogórek morski wyglądał troche jak… kupa, ku wielkiemu rozbawieniu nie tylko chłopców. Zyjątko to, pomimo swojego wygladu, stanowi bardzo wazna czesc Adriatyku, ponieważ jest to naturalny filtr oczyszczajacy tamtejsze wody. Przed przerwa pan wskoczył do wody i wyławiał wlasnie te żyjątka, można było je nawet wziasc do reki :-)
Godzinna przerwe na wyspie chlopcy spedzili na plazy taplając się w wodzie a ja pospacerowałam sobie po okolicznych uliczkach. Niesamowite wrazenie robi miasteczko, po którym nie jezdza samochody! Więcej opisów pod zdjęciami





W jeden z pochmurnych popołudni (byly w sumie trzy deszczowe czesci dnia przez 2 tyg, temperatura spadla wtedy do 28 st) pojechalismy do pobliskiego miasteczka Szybenik. Piekne, stare miast, z twierdza na szczycie. Szkoda tylko ze aparat byl przestawiony i zdjecia znow ciemne...



Szybenik