Na razie zdjecie :) A w najblizszych dniach napisze wiecej :)
wtorek, 23 lutego 2010
niedziela, 3 stycznia 2010
Troche zimy
Jak widac na zdjeciu, w tym roku snieg zrobil na chlopakach wieksze wrazenia niz rok temu. Ze zdziwieniem chodza po sniegu, ale raczki bezpiecznie rozkladaja na boki, nie przymierzajac sie nawet do tego, aby chociaz sprobowac dotknac to dziwne biale cos :)
Korzystajac z ostatnich chwil wolnego zgralam filmiki. Nie sa najnowsze, ale fajne :)
Spacer w Szklarskiej: http://www.youtube.com/watch?v=NV_Rq4jFwbk
Przed samym wyjazdem: http://www.youtube.com/watch?v=wrpTDru68hI
Swiateczne zabawy Stasia i taty: http://www.youtube.com/watch?v=2GqAeQxhacY
Nasze sylwestrowe fajerwerki: http://www.youtube.com/watch?v=HYLggN7kbeQ
Sa tez nowe zdjecia zimowe: tutajwtorek, 15 grudnia 2009
Uff...
Nowe zycie wciagnelo mnie, zawladnelo moim czasem i myslami. Pobudka ok 6 rano, powrot z Glowna ok 15. Rano ciemno, czesto mokro, zle sie jedzie. Powroty sa latwiejsze, bo jest jasno, ale jazda bardzo mnie wyczerpuje. 40 km w jedna strone to duzo.
Dzieci daja mi duzo radosci - odpoczywam przy nich bardzo. Pozwalaja oderwac sie od pracy, pochlaniajac calkowicie moja uwage.
Dalej nie mowia, aczkolwiek mozna sie z nimi dogadac. Odkryly tez do czego sluza kredki i wymalowaly swoj pokoj jak tylko sie dalo :) Zdjecia w naszych zdjeciach :)
Teraz jestem w domu, po malej, aczkolwiek bardzo bolesnej i niekomfortowej operacji. Mam nadzieje wyleczyc sie do konca tygodnia.
Tata moj mial w ub czwartek zawal, jest juz w domu, ale jutro jedzie do sanatorium kurowac swoje serduszko.
Jutro zaczyna sie tez maraton wigilijny. Pierwsza wigilia w szkole podstawowej juz jutro. W piatek w szkole wyzszej a w poniedzialek w szpitalu. Zobaczymy, czy bede na silach aby isc na jutrzejasza impreze.
Pozdrawiam wszystkich czytelnikow i mam nadzieje bywac czesciej!!
Dzieci daja mi duzo radosci - odpoczywam przy nich bardzo. Pozwalaja oderwac sie od pracy, pochlaniajac calkowicie moja uwage.
Dalej nie mowia, aczkolwiek mozna sie z nimi dogadac. Odkryly tez do czego sluza kredki i wymalowaly swoj pokoj jak tylko sie dalo :) Zdjecia w naszych zdjeciach :)
Teraz jestem w domu, po malej, aczkolwiek bardzo bolesnej i niekomfortowej operacji. Mam nadzieje wyleczyc sie do konca tygodnia.
Tata moj mial w ub czwartek zawal, jest juz w domu, ale jutro jedzie do sanatorium kurowac swoje serduszko.
Jutro zaczyna sie tez maraton wigilijny. Pierwsza wigilia w szkole podstawowej juz jutro. W piatek w szkole wyzszej a w poniedzialek w szpitalu. Zobaczymy, czy bede na silach aby isc na jutrzejasza impreze.
Pozdrawiam wszystkich czytelnikow i mam nadzieje bywac czesciej!!
czwartek, 22 października 2009
Tramwaj
Wczoraj wybrałam się do znajomych tramwajem (samochod zostal odstawiony do warsztatu). Zdecydowałam sie bo niedaleko, bo nowy tramwaj. Bardzo sie przygotowywalam do tej wyprawy. Poprosilam córkę żeby kupila bilety, wydrukowalam sobie rozklady. Biletów córka nie kupila, ale stwierdziłam, ze gdzieś po drodze powinnam jeszcze dostac.
Nic bardziej mylnego. Po godzinie 19 w bardzo ruchliwym punkcie miasta nie bylo miejsca, gdzie moznaby bylo bilet kupic. Popytalam oczekujacych na tramwaj, czy maja moze bilet do sprzedania. No nikt nie mial, ale ktos podpowiedzial, ze bilet mozna kupic u motorniczego.
Tramwaj przyjechal punktualnie, jak wyswietlono na tablicy. Niestety, pan motorniczy biletow nie mial. Przeszlam pol tramwaju probujac kupic bilet od pasazerow, narazajac sie na dziwne spojrzenia. W koncu mloda dziewczyna sprzedala mi dwa ulgowe bilety 10-minutowe.
A na najblizszym przystanku wsiadl kanar...
To trzeba miec szczescie, jechac tramwajem raz na kilkanascie lat i trafic na kontrole. Bilet mialam, ale odbylam z panem dyskusje, nt 'co by bylo gdybym nie miala biletu'.
Dyskusja nie przyniosla zadnej konkretnej odpowiedzi (oczywiscie mialabym klopot), ale pomogla mlodemu chlopakowi, ktory uciekl przed kanarem na nastepnym przystanku :)

A zycie w Lodzi/Glownie przyspieszylo, wszystko jest w porzadku, szukamy miejsca docelowego w Glownie, pracuje juz drugi tydzzien, dzieci zaaklimatyzowaly sie bezbolesnie...
Nic bardziej mylnego. Po godzinie 19 w bardzo ruchliwym punkcie miasta nie bylo miejsca, gdzie moznaby bylo bilet kupic. Popytalam oczekujacych na tramwaj, czy maja moze bilet do sprzedania. No nikt nie mial, ale ktos podpowiedzial, ze bilet mozna kupic u motorniczego.
Tramwaj przyjechal punktualnie, jak wyswietlono na tablicy. Niestety, pan motorniczy biletow nie mial. Przeszlam pol tramwaju probujac kupic bilet od pasazerow, narazajac sie na dziwne spojrzenia. W koncu mloda dziewczyna sprzedala mi dwa ulgowe bilety 10-minutowe.
A na najblizszym przystanku wsiadl kanar...
To trzeba miec szczescie, jechac tramwajem raz na kilkanascie lat i trafic na kontrole. Bilet mialam, ale odbylam z panem dyskusje, nt 'co by bylo gdybym nie miala biletu'.
Dyskusja nie przyniosla zadnej konkretnej odpowiedzi (oczywiscie mialabym klopot), ale pomogla mlodemu chlopakowi, ktory uciekl przed kanarem na nastepnym przystanku :)
A zycie w Lodzi/Glownie przyspieszylo, wszystko jest w porzadku, szukamy miejsca docelowego w Glownie, pracuje juz drugi tydzzien, dzieci zaaklimatyzowaly sie bezbolesnie...
środa, 30 września 2009
Prosba
Czytelnikow naszego bloga prosimy o podanie na maila: yawepro@poczta.onet.pl swojego adresu gmail - niedlugo wprowadze opcje logowania. Wtedy bede mogla pisac wiecej niz teraz, kiedy to blog jest ogolnodostepny.
Dziekuje i przepraszam za utrudnienia :)
Dziekuje i przepraszam za utrudnienia :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)