No to po dziewieciu miesiacach mamy chore dzieci. Zapalenie gardla.
Do tej pory wszelkie niegrozne choroby przechodzilismy wlasciwie niezauwazalnie. Goraczke chlopcy przesypiali, goraczka spadala to wykazywali zwykla aktywnosc.
Teraz, kilka tygodni przed piątymi urodzinami, mam w domu NAPRAWDE CHORYCH FACETOW.
Do tego dwoch.
W niedziele Wiktor wstal o swicie z goraczka. Usnal w moim lozku. O zwyklej porze, ok 6, przyszedl Stas. Jeszcze nie chory, jeszcze bez goraczki. Mowie do niego: cicho, Staszku, Wiktorek jest chory. Popatrzyl z zaciekawieniem, potem zbladl jak na zamowienie i dotykajac czola mowi: Ja tez mam juz goraczke...
Musialam zachowac powage, ale mialam z tym klopot :)
Niestety, w ciagu dnia i Staszkowi naprawde wzrosla temperatura.
I sie zaczelo przedstawienie: jacy jestesmy strasznie chorzy.... Sprawdzanie, czy maja temperature, czy brat jest bardziej goracy, kto ma wiekszy kaszel...
Skad oni sie tego nauczyli?
Wzielam urlop do konca tygodnia, i siedzimy sobie w domu...
wtorek, 5 lutego 2013
sobota, 12 stycznia 2013
Sprostowanie do wczorajszego posta.
Dzis Stas w moich oczach dojrzal milosc i to, ze go kocham.
Poczulam sie lepiej :)
Poczulam sie lepiej :)
piątek, 11 stycznia 2013
Romantycznie....
Stas o swicie, ledwie po przebudzeniu, mowi do mnie:
- spojrz mi gleboko w oczy - no to spojrzalam i pytam:
- i co widzisz?
- Brud.
I to by byl romantyzm w wydaniu 5 latka :)
- spojrz mi gleboko w oczy - no to spojrzalam i pytam:
- i co widzisz?
- Brud.
I to by byl romantyzm w wydaniu 5 latka :)
środa, 9 stycznia 2013
Smerfy
Jestesmy na etapie ogladania smerfow. Zaczelo sie od przedstawienia w Teatrze Muzycznym, na którym bylismy w grudniu.
Na sama mysl o smerfach mam ciarki na plecach. Ale dzieciaki zachwycone.
Dzis rano mialam Poete i Malarza :-)
Mowie do nich, ze lepiej zeby artystami nie byli, bo artystom sie ciezko zyje.
Wiktor na to: nie martw sie mama, do wieczora moze sie nam odmienic, i bedziemy Marudą i Mądralą :-)
Na sama mysl o smerfach mam ciarki na plecach. Ale dzieciaki zachwycone.
Dzis rano mialam Poete i Malarza :-)
Mowie do nich, ze lepiej zeby artystami nie byli, bo artystom sie ciezko zyje.
Wiktor na to: nie martw sie mama, do wieczora moze sie nam odmienic, i bedziemy Marudą i Mądralą :-)
czwartek, 3 stycznia 2013
Swieta, narty i Sylwester
Na swieta i Sylwestra pojechalismy do Wisly. Pojechali rowniez moi rodzice z synkiem mojego brata.
Mielismy dwa apartamenty - male mieszkania dwupokojowe z kuchnia i lazienka. na osobnych pietrach.
Mielismy dwa apartamenty - male mieszkania dwupokojowe z kuchnia i lazienka. na osobnych pietrach.
Generalnie wczasy naleza do udanych, a nawet bardzo udanych. Angelka byla z nami do 26 grudnia - wieczorem tego dnia pojechala do Lodzi, bo 28 grudnia wyjezdzala do Szklarskiej Poreby.
Najwiekszym odkryciem sezonu sa nasi mali narciarze. Codziennie mieli po godzinie nauki, z super instruktorami. Potem lekcje nie byly juz potrzebne, ale oni nie chcieli jezdzic z tata, i jezdzili z instruktorami. Zjezdzali z takiej gory, ze dech zapiera, ja zjechalam raz i wiecej sie nie odwazylam. I sami wjezdzali orczykiem. Dla mnie bomba, jestem zachwycona ich zacieciem, zaangazowaniem, i ta wielka radoscia. Wczoraj, na sam koniec, jezdzili juz z jednym instruktorem, Piotkiem, z ktorym sie zaprzyjaznilismy, mielismy juz lekcje gratis, a raczej rozrywkowe jazdy, z bezplatnymi wjazdami. Uwienczeniem wszytskiego byla przejazdzka skuterem!!!! Ich radosc jest nie do opisania, dla mnie to jest wlasnie to, co nazywaja urokami macierzynstwa - widziec szczescie swoich dzieci.
Pomysl z wyjazdami na swieta to fantastyczna sprawa. Mysle, ze zostaniemy przy takiej tradycji, o ile finanse pozwola.
Zdjecia z nart : tutaj
Zdjecia z Wisły pozostałe : tutaj
Subskrybuj:
Posty (Atom)
