poniedziałek, 17 października 2011
poniedziałek, 3 października 2011
O tym, jak sie ma dlugosc nog do dlugosci snu :)
Wracamy w sobote z uroczystosci rozpoczecia roku akademickiego.
Angelica pyta, do ktorej chlopcy spali. Do szostej, jak zwykle, odpowiadam.
Angelica pyta wiec chlopcow: czemu wy tak krotko spicie?
Na co Stas po glebszym przemysleniu odpowiada:
No bo ja mam krotkie nogi :)
Angelica pyta, do ktorej chlopcy spali. Do szostej, jak zwykle, odpowiadam.
Angelica pyta wiec chlopcow: czemu wy tak krotko spicie?
Na co Stas po glebszym przemysleniu odpowiada:
No bo ja mam krotkie nogi :)
piątek, 30 września 2011
Samo zycie - na wesolo
Chlopaki pieknie sie rozgadali, o czym juz wspominalam.
Chlona slowa jak gabka i w niektorych sytuacjach az mnie zatyka z wrazenia a usmiech nie potrafi zejsc mi z ust :)
Z zycia wziete:
Piotrek mowi dzis do mnie: daj mi jakies pieniadze. Na co Stas sie wtrąca i mowi: Ale mama nie jest bankomat :D
W ub tygodniu wstalam z potwornym bolem glowy. Wzielam apap, popilam kawa, wstaly dzieci.
Mowie do nich:
- Prosze ladnie zjesc sniadanko, bo mnie glowa boli.
na co Wiktorek mowi:
- Winko pilas mamusiu??
Glowa bolala dalej, ale humor mi sie zdecydowane poprawil :-)
Jeszcze akcja z czerwca, ktora gdzies zapisalam:
Akcja w lazience - poszli sikac (oczywiscie razem), i spuszczaja wode kilka razy. Wolam: Co wy tam robicie z ta woda?
A Wiktor mowi: "Patrze jak dlugopis ucieka"
ide do lazienki, Stas nachylony nad kiblem i mowi: jeszcze raz, Kitolek, nie polecial!
Chlona slowa jak gabka i w niektorych sytuacjach az mnie zatyka z wrazenia a usmiech nie potrafi zejsc mi z ust :)
Z zycia wziete:
Piotrek mowi dzis do mnie: daj mi jakies pieniadze. Na co Stas sie wtrąca i mowi: Ale mama nie jest bankomat :D
W ub tygodniu wstalam z potwornym bolem glowy. Wzielam apap, popilam kawa, wstaly dzieci.
Mowie do nich:
- Prosze ladnie zjesc sniadanko, bo mnie glowa boli.
na co Wiktorek mowi:
- Winko pilas mamusiu??
Glowa bolala dalej, ale humor mi sie zdecydowane poprawil :-)
Jeszcze akcja z czerwca, ktora gdzies zapisalam:
Akcja w lazience - poszli sikac (oczywiscie razem), i spuszczaja wode kilka razy. Wolam: Co wy tam robicie z ta woda?
A Wiktor mowi: "Patrze jak dlugopis ucieka"
ide do lazienki, Stas nachylony nad kiblem i mowi: jeszcze raz, Kitolek, nie polecial!
środa, 14 września 2011
I juz po wakacjach.
Czas szybko mija, nie wiadomo kiedy i juz minelo kolejnych kilka tygodni.
W tym roku urlop mialam pod koniec sierpnia. Cale wakacje przepracowalam, dzieci chodzily do przedszkola. na szczescie mialam taka mozliwosc.
Bylam troche zajeta urzadzaniem nowego domu rodzicow, ktorzy przeprowadzili sie przed naszym wyjazdem.
Wyjechalismy nad polskie morze, do Rowow. Spedzilismy cudny czas, pogoda generalnie dopisala, oprocz kilku wietrznych dni. Zdjecia doskonale oddadza nasze klimaty i nastroje. Bylo plazowanie, spacerowanie, objadanie sie smakolykami, byly tez wycieczki po okolicy i zachody slonca. Zdjecia z wakacji 2011 Nudne, rodzinne, spokojne wakacje. Moje pierwsze prawdziwe wakacje od wielu lat.
Ostatni weekend spedzilam w Ustroniu, na kolejnym juz spotkaniu mam blizniąt.
Tym razem bylo nas 28. To bylo kolejne, wspaniale doswiadczenie.
Czekam na grupowe zdjecie, to na pewno pokaze :)
Chlopcy rozgadali sie juz na dobre. Jezyki rozwiazaly im sie tak do konca podczas wczasow nad morzem. Milo sie ich slucha, jak wprowadzaja do swojego slownictwa nowe slowa, jak podlapuja rozmowy doroslych :) Wchodzimy w najzabawnieszy czas, obserwujemy wyjscie w swiat nasze male szczescia.
W tym roku urlop mialam pod koniec sierpnia. Cale wakacje przepracowalam, dzieci chodzily do przedszkola. na szczescie mialam taka mozliwosc.
Bylam troche zajeta urzadzaniem nowego domu rodzicow, ktorzy przeprowadzili sie przed naszym wyjazdem.
Wyjechalismy nad polskie morze, do Rowow. Spedzilismy cudny czas, pogoda generalnie dopisala, oprocz kilku wietrznych dni. Zdjecia doskonale oddadza nasze klimaty i nastroje. Bylo plazowanie, spacerowanie, objadanie sie smakolykami, byly tez wycieczki po okolicy i zachody slonca. Zdjecia z wakacji 2011 Nudne, rodzinne, spokojne wakacje. Moje pierwsze prawdziwe wakacje od wielu lat.
| Na poczatku Wiktorek troche sie bal |
| Stas |
| Wiktorek |
| :) |
| Słońce schowało się za chmurami |
Ostatni weekend spedzilam w Ustroniu, na kolejnym juz spotkaniu mam blizniąt.
Tym razem bylo nas 28. To bylo kolejne, wspaniale doswiadczenie.
Czekam na grupowe zdjecie, to na pewno pokaze :)
Chlopcy rozgadali sie juz na dobre. Jezyki rozwiazaly im sie tak do konca podczas wczasow nad morzem. Milo sie ich slucha, jak wprowadzaja do swojego slownictwa nowe slowa, jak podlapuja rozmowy doroslych :) Wchodzimy w najzabawnieszy czas, obserwujemy wyjscie w swiat nasze male szczescia.
sobota, 23 lipca 2011
Osiemnastka
No i mam pelnoletnia coreczke. Swietowalismy osiemnastke Angelki caly tydzien.
Zaczelo sie 16 lipca, impreza w klubie dla mlodziezy.

Z tej okazji do Lodzi juz w piatek przyjechala Gabrysia, ktora na codzien mieszka w Stanach. Gabrysia pokochała chłopców z wielka wzajemnoscia. Wiktorek nazywa ja swoja dziewczyna. Wczesnie zaczyna :)

Wiktorek z Gabrysią
W dzień urodzin, 20 lipca, poszłam z Angelką i naszą koleżanką Alą na zakupy do Galerii Łódzkiej (podczas zakupów nad Łodzią przeszła potężna burza której wcale nie zauważyłyśmy) a potem na obiad do fajnej knajpy, Esplanada. Na koniec obsluga przyniosla Angelce kawalek torta ze swieczka i zaspiewali sto lat. Bardzo sie wzruszylysmy tym milym gestem.
W sobote 23 lipca mielismy rodzinne spotkanie w naszym domu.
Pogoda nie dopisala przyjecie ogrodowe zmienilo sie w przyjecie domowe.
Ale i tak bylo milo i sympatycznie :)

Angelka jest juz po szczesliwie zdanej maturze, pracuje w WSInf w dziekanacie, wyczekuje wakacji, na ktore jedzie do Egiptu. A w pazdzierniku zaczyna studia na kierunku Pedagogika.
Zaczelo sie 16 lipca, impreza w klubie dla mlodziezy.
Z tej okazji do Lodzi juz w piatek przyjechala Gabrysia, ktora na codzien mieszka w Stanach. Gabrysia pokochała chłopców z wielka wzajemnoscia. Wiktorek nazywa ja swoja dziewczyna. Wczesnie zaczyna :)
W dzień urodzin, 20 lipca, poszłam z Angelką i naszą koleżanką Alą na zakupy do Galerii Łódzkiej (podczas zakupów nad Łodzią przeszła potężna burza której wcale nie zauważyłyśmy) a potem na obiad do fajnej knajpy, Esplanada. Na koniec obsluga przyniosla Angelce kawalek torta ze swieczka i zaspiewali sto lat. Bardzo sie wzruszylysmy tym milym gestem.
W sobote 23 lipca mielismy rodzinne spotkanie w naszym domu.
Pogoda nie dopisala przyjecie ogrodowe zmienilo sie w przyjecie domowe.
Ale i tak bylo milo i sympatycznie :)
Angelka jest juz po szczesliwie zdanej maturze, pracuje w WSInf w dziekanacie, wyczekuje wakacji, na ktore jedzie do Egiptu. A w pazdzierniku zaczyna studia na kierunku Pedagogika.
Subskrybuj:
Posty (Atom)