W poniedzialek bylam u lekarza, tym razem u ordynatora ze szpitala, w ktorym lezalam.
Bardzo sie stresowalam, bo balam sie, ze znow zechce mnie polozyc do szpitala. Ale oczywiscie denerowowalam sie na darmo. Wszystko jest dobrze. Nie poprawilo sie ale nie pogorszylo. Pessar spelnia wiec swoja role.
Mialam robione tez USG, tu rowniez wszystko dobrze. Dzieci leza w jakichs dziwnych pozycjach. I waza odp 1080 i 1020 gr. Pan doktor potwierdzil, ze sa to chlopaki :) W drodze powrotnej zazyczylam sobie jedzonko z Mc Donald's, ale oczywiscie mi nie smakowalo. I mialam potem zgage.
A ja sobie dalej leze. I pozdrawiam wszystktich cieplutko :)
środa, 12 grudnia 2007
niedziela, 9 grudnia 2007
wtorek, 4 grudnia 2007
Mis
sobota, 1 grudnia 2007
Studniówka
Witam po przeerwie, prosto z lozka.
Dzis mam tzw studniowke, czyli wg obliczonej daty do porodu zostalo 100 dni. I oby tak bylo.
W czwartek wrocilam ze szpitala, gdzie spedzilam 11 dni. Przy kontrolnej wizycie okazalo sie bowiem, ze mam niewydolnosc szyjki macicy i rozwarcie na 3 palce. Generalnie oznacza to, ze grozi to przedwczesnym porodem.Po tygodniu lezenia okazalo sie, ze nic sie nie poprawilo, ale na szczescie nic sie nie pogorszylo. Nie mialam tez skurczy, z dziecmi wszystko w porzadku. 20 listopada panowie wazyli po ok 800 gram. Lekarze zstanawiali sie, co ze mna zrobic. Czesto w takich wypadkach zakalada sie szewek ale moja ciaza jest juz za duza, groziloby to zakazeniem plodow oraz pecherza. Lekarze wymysili wiec pessar, silikonowy krazek, ktory ma podtrzymac macice i odciazyc szyjke.
Poki co musze lezec. Co tydzien kontrola i zobaczymy, co dalej. Jednak zdeydowanie wole lezec w domu niz w szpitalu. I chociaz perspektywa lezenia przez nastepne min 10 tygodni nie jest zachwycajaca, i generalnie jestem strasznie wystraszona, staram sie byc dobrej mysli bo ja musze urodzic te dzieci zdrowe.
No. I to byla konkluzja na dzis. Pozdrwiam wszystkich bardzo serdecznie i milego weekendu zycze!
Dzis mam tzw studniowke, czyli wg obliczonej daty do porodu zostalo 100 dni. I oby tak bylo.
W czwartek wrocilam ze szpitala, gdzie spedzilam 11 dni. Przy kontrolnej wizycie okazalo sie bowiem, ze mam niewydolnosc szyjki macicy i rozwarcie na 3 palce. Generalnie oznacza to, ze grozi to przedwczesnym porodem.Po tygodniu lezenia okazalo sie, ze nic sie nie poprawilo, ale na szczescie nic sie nie pogorszylo. Nie mialam tez skurczy, z dziecmi wszystko w porzadku. 20 listopada panowie wazyli po ok 800 gram. Lekarze zstanawiali sie, co ze mna zrobic. Czesto w takich wypadkach zakalada sie szewek ale moja ciaza jest juz za duza, groziloby to zakazeniem plodow oraz pecherza. Lekarze wymysili wiec pessar, silikonowy krazek, ktory ma podtrzymac macice i odciazyc szyjke.
Poki co musze lezec. Co tydzien kontrola i zobaczymy, co dalej. Jednak zdeydowanie wole lezec w domu niz w szpitalu. I chociaz perspektywa lezenia przez nastepne min 10 tygodni nie jest zachwycajaca, i generalnie jestem strasznie wystraszona, staram sie byc dobrej mysli bo ja musze urodzic te dzieci zdrowe.
No. I to byla konkluzja na dzis. Pozdrwiam wszystkich bardzo serdecznie i milego weekendu zycze!
środa, 14 listopada 2007
Subskrybuj:
Posty (Atom)