Witam po przeerwie, prosto z lozka.
Dzis mam tzw studniowke, czyli wg obliczonej daty do porodu zostalo 100 dni. I oby tak bylo.
W czwartek wrocilam ze szpitala, gdzie spedzilam 11 dni. Przy kontrolnej wizycie okazalo sie bowiem, ze mam niewydolnosc szyjki macicy i rozwarcie na 3 palce. Generalnie oznacza to, ze grozi to przedwczesnym porodem.Po tygodniu lezenia okazalo sie, ze nic sie nie poprawilo, ale na szczescie nic sie nie pogorszylo. Nie mialam tez skurczy, z dziecmi wszystko w porzadku.
20 listopada panowie wazyli po ok 800 gram. Lekarze zstanawiali sie, co ze mna zrobic. Czesto w takich wypadkach zakalada sie szewek ale moja ciaza jest juz za duza, groziloby to zakazeniem plodow oraz pecherza. Lekarze wymysili wiec pessar, silikonowy krazek, ktory ma podtrzymac macice i odciazyc szyjke.
Poki co musze lezec. Co tydzien kontrola i zobaczymy, co dalej. Jednak zdeydowanie wole lezec w domu niz w szpitalu. I chociaz perspektywa lezenia przez nastepne min 10 tygodni nie jest zachwycajaca, i generalnie jestem strasznie wystraszona, staram sie byc dobrej mysli bo ja musze urodzic te dzieci zdrowe.
No. I to byla konkluzja na dzis. Pozdrwiam wszystkich bardzo serdecznie i milego weekendu zycze!